Virtualnaja realnaść
Razmova nie pra chłapčukoŭ i dziaŭčynak, jakija kidajucca pad milicejskija dubinki, niby pad tank — chto, akramia jakoha-niebudź zimoŭskaha, kinie ŭ ich kamień? U našych dziaciej, prynamsi, dumki i pierakanańni nie razychodziacca ź dziejańniem. U starejšaha ž pakaleńnia — uklučna da tryccacihadovych, vychavanaha savieckimi realijami, padvojnyja albo patrojnyja standarty pavodzinaŭ ujelisia ŭ płoć i kroŭ. Adsiul i «palityka»:
Nia važna, kali niechta Ch vieraj i praŭdaj, za dobruju pasadu j bułku z masłam, słužyŭ Z, faktyčna pryvioŭšy taho da ŭłady. Kali Z daŭ vyśpiatka Ch, usie paličyli jaho achviaraj režymu i demakratam. Ci zrabili vyhlad, što tak ličać, i ciapier musiać tryvać jahonuju prysutnaść na ŭsich, ci amal usich partyjnych forumach, hramadzkich kanferencyjach, kruhłych stałach i hetak dalej. Nia važna, kali U trapiŭ za kraty, a jahony bližejšy paplečnik i siabra XX zajaŭlaje, što U heta naŭmysna zrabiŭ, kab siabie vystavić achviaraju, a ŭvieś vyzvolna-demakratyčny ruch dyskredytavać. Heta sapraŭdy niavažna, bo prykłady možna pamnažać, a sprava nia ŭ prykładach, ale ŭ madeli pavodzinaŭ. Dapuścim, zajzdraść, ambitnaść, chcivaść — katehoryi ahulnačałaviečyja, i ad palityčnaj sytuacyi ŭ toj abo inšaj krainie nie zaležać. Ale ž jość i svaje, tutejšyja admietnaści. Kompleks mizernaści, ci što.
Adzin demakratyčny lider pieražyvaje z taje pryčyny, što Kreml niedaaceńvaje pahrozu, jakuju niasie Łukašenka. Druhi — što hetuju pahrozu niedaaceńvaje Zachad. Pryčym, słova «niedaaceńvajuć» treba razumieć prosta — mała dajuć hrošaj apazycyi na baraćbu z tatalitarnym režymam. Ja naŭmysna utryruju, bo, kali kazać ščyra, niebiaśpieku tatalitarnaha režymu sapraŭdy na Zachadzie ŭśviedamlajuć kiepska, bo paśla Hitlera ni z čym tatalitarnym tam užo paŭvieka nie sutykalisia i drenna pamiatajuć, što heta takoje. A pakolki ŭ Biełarusi niama kancentracyjnych abozaŭ, hazavych kameraŭ i SS, značyć, i tryvožycca asabliva niama čaho. U Maskvie, naadvarot, tatalitarnyja časy dobra pamiatajuć, i nia tolki pamiatajuć, ale šmat u čym śledujuć zapavietam, vypracavanym «ad Illiča da Illiča». Tam Łukašenka ŭsprymajecca jak małady, nieabstralany, ale nadta perspektyŭny hubernatar Sieviero-Zapadnoho kraja.
Dobra ci błaha, Kreml viadzie svaju palityku. A tutejšyja arakuły sprabujuć razhadać zahadku: kaho car-baciuchna zrobić svaim nastupnym favarytam, i što ad hetaha budzie careviču-samazvancu? Dy ničoha nia budzie, pakul toj nie zaminaje transpartavać haz na toj samy Zachad. Hetkaja kanstrukcyja, paŭtarusia, vyhladaje sproščanaj. Ale ž biełaruskija demakraty ŭsprymajuć jaje jak dadzienaść. I heta zručna, bo nie vymahaje nijakich asablivych vysiłkaŭ — akramia adnaho, vyprošvańnia hrošaj u samych roznych mižnarodnych dabračynnych i nie zusim dabračynnych arhanizacyjaŭ: «Padajcie na zmahańnie z dyktaturaj!»
Da prykładu, zrabiłasia ledźvie nia dobrym tonam nahadvać pry vypadku palakam pra ichny maralny abaviazak: maŭlaŭ, Zachad im niekali dapamahaŭ utvaryć «Salidarnaść» i źviarhać kamunistyčny režym, ciapier jany, u svaju čarhu, pavinny dapamahčy bratkam-biełarusam. Ale ž, pa-pieršaje, u Biełarusi niama pakul svaich prafsajuzaŭ, choć čymści padobnych da Salidarnaści. A pa-druhoje — palaki, jakim nieabyjakavy los Biełarusi, sami havorać pra s v o j maralny abaviazak. Nia nam im pra jaho nahadvać.
Tut mušu zrabić dosyć doŭhaje adstupleńnie ad temy ŭ suviazi z Polščaj. Dla aficyjnaj prapahandy Polšča, z savieckich časoŭ jašče, a moža navat i carskich — župieł, symbal katalickaha ciemrašalstva, panskaha pryhniotu j vierałomstva (heta paśla troch padziełaŭ, paktu Mołatava-Rybentropa j savieckaj akupacyi). A tut jašče, u niedalokaj budučyni, za Buham uźniknie farpost samaj varožaj savieckamu čałavieku arhanizacyi — NATO. Z druhoha boku, da samaha apošniaha času Polšča j zamiežžam sapraŭdnym nie była — kuplaj vaŭčar za niejkuju kapiejku, dy jaždžaj, handluj. Tamu novyja praviły ŭjezdu — jak plavok, ahida na ŭsio žyćcio. Jany — Eŭropa, a my chto?! I razam z tym — voś jon, kapitalistyčny raj, zusim pad bokam, pradmiet zajzdraści, prykład da pierajmańnia. Jašče ŭ siaredzinie 70-ch tut byli hołyja palicy, jak i va ŭsich krainach «raźvitoha sacyjalizmu». A ciapier asprečvać dasiahnieńni palakaŭ na šlachu reformaŭ, asprečvać toj fakt, što złoty pastupova nabiraje vahu niama padstavaŭ. Paśla niadaŭniaha finansavaha kryzisu, jaki skałanuŭ usie eŭrapiejskija biržy, u tym liku Varšaŭskuju, złoty znoŭ upeŭniena pniecca ŭharu, a ad zamiežnych investaraŭ, što žadajuć vyhadna raźmiaścić svoj kapitał, adboju niama. Usio heta, jak kažuć, z chrestamatyi sučasnaści. Ale ž jaki tam raj? Niama raju na ziamli. I nie pra klasavuju niaroŭnaść havorka. Nie pra sacyjalnaje rassłajeńnie.
Voś niekali ŭ biełaruskaj presie pramilhnuła natatka — u horadzie N. školnik-staršaklaśnik biaz daj pryčyny vykinuŭsia ź dziaviataha pavierchu. Paśmiarotnaj zapiski nie pakinuŭ. Ale nijakich narkotykaŭ, alkaholu ŭ kryvi jahonaj nie znajšli. Byŭ, jak kažuć, narmalny chłopiec. Pryčyny samahubstva nieviadomyja. A tut niadaŭna ŭ nievialičkim horadzie ŭ Polščy adrazu try dziaŭčynki, pa adzinaccać hadkoŭ kožnaj, skončyli žyćcio kalektyŭnym samahubstvam (adnu ź ich daktary ŭsio ž uratavali) — usie troje byli z dobrych siemjaŭ, biaz kiepskaj spadčynnaści. Darosłyja nia mohuć daŭmiecca pryčynaŭ.
Vučań staličnaha liceju, uzbrojeny zahadzia siakieraj i nažom, uryvajecca siarod zaniatkaŭ u klasu i napadaje na nastaŭnicu, toje ž paŭtarajecca ŭ susiedniaj klasie, i ŭ jašče adnoj — usio na vačach inšych vučniaŭ, amal nichto ź ich navat nie sprabavaŭ zastupicca za achviaraŭ. Nastaŭnicy vyžyli, ale ž psychalahičny šok akazaŭsia strašniejšy za fizyčnyja traŭmy.
A to voś dvoje studentaŭ razam ź jašče adnoj studentkaj zabili čaćviertuju — zabili ź niematyvavanaj žorstkaściu, bejsbolnaj bitaj i nažom, z-za niejkaj drabiazy. Usie troje atrymali try pažyćciovych pakarańni — u Polščy, jakaja idzie ŭ Eŭraźviaz, pakarańnia śmierciu niama. Što tut, u mentalnaści chiba sprava, u sacyjalnym asiarodździ, u niejkich zahanach cyvilizacyi? Dy nie — pry čym tut cyvilizacyja. Žyćcio čałaviečaje ciažkaje. I budzie takim zaŭsiody, pry lubym -iźmie. Našyja palityki nia chočuć hetaha viedać. Łukašenka heta viedaje — viedaje, što ludziam, asabliva na vioscy ciažka — tak ciažka, što až niama jak uzdychnuć. Nu, dyk treba im zmanić, paabiacać, što budzie dobra, hałoŭnaje, što nia budzie horš, što vajny, naprykład, nia budzie, što karupcyjaneraŭ usich chutka źviaduć — i budzie tak jak raniej.
A z druhoha boku, refarmatar, nadzvyčaj racyjanalny čałaviek Lešak Balcerovič kazaŭ: ludzi paŭsiul adnolkavyja, što ŭ Amerycy, što ŭ Niamieččynie, što ŭ Paŭdniovaj Karei, usie ad pryrody lanivyja, usie chočuć mienš pracavać i bolš zarablać i nie płacić pry hetym padatki. Ale ž u kožnym jość i jašče niešta, dadzienaje Boham. I ad kožnaha zaležyć, jak jon hetym pakarystajecca. Kali, zrazumieła, dziaržava nia budzie bić jaho pa hałavie bitaj. Ułady ŭ hetym sensie taksama mała adroźnivajucca pamiž saboj — ci to ŭ Karei, ci ŭ Samali, ci ŭ Biełarusi. I tolki ludzkaja salidarnaść — nia zhrajnaść! — zdolnaja procistajać tatalnamu hvałtu nad asobaj.
Sučasnaja biełaruskaja apazycyja nie prajšła j sotaj doli tych vyprabavańniaŭ, praź jakija prajšli i lidery KOS-KOR, i šarahovyja siabry «Salidarnaści». Tamu ŭ ciapierašniaj apazycyi, za redkim vyklučeńniem, niama maralnaha prava naohuł niečaha ad niekaha patrabavać.
I sprava nia tolki ŭ hetym. Takaja arhanizacyja, jak IRA, naprykład, maje svaich pakutnikaŭ, palitviaźniaŭ, achviaraŭ represijaŭ. Ale ž nivodnaj pravaabarončaj arhanizacyi na Zachadzie, nia kažučy ŭžo ab uradavych, nia pryjdzie da hałavy dapamahać IRA ŭ jejnaj terarystyčnaj dziejnaści. Zdavałasia b, prykład IRA zusim daloki ad realijaŭ Biełarusi. Ale heta siońnia. Razmova ab alternatyvach, jakija abirajuć palityčnyja lidery dy šlachach dasiahnieńnia mety. U 20-ja hady našaha stahodździa imiony Kolinza i jahonych paplečnikaŭ pa nacyjanalna-vyzvolnym ruchu vymaŭlalisia irlandzkimi katalikami jak śviatyja. Ź ciaham času vajna z brytanskim uładarstvam i pratestantami vyliłasia ŭ zvyčajnaje palavańnie na ludziej. I što heta dało? Lehalnaje kryło IRA — partyja Šyn-Fejn usio adno pajšła na mirnyja pieramovy z brytanskim uradam. U amerykanskim filmie režysera Džyma Šerydana «Baksior» vydatna pakazana, jak ludzi, što kirujucca vyšejšymi pryncypami, biezdakornaj, byccam by, marallu, nadzielenyja ŭładaj nad inšymi ludźmi, sučasnaj zbrojaj dy adčuvańniem ułasnaj biazhrešnaści, pastupova pieratvarajucca ŭ zvyčajnych zabojcaŭ. Choć i zabivajuć jany ŭ imia ideałaŭ svabody. Niama patreby šukać tut niejkich paralelaŭ ź mityčnym Biełaruskim vyzvolnym vojskam. Całkam moža stacca, što hety mit vypuščany ź nietraŭ specsłužbaŭ dziela zapałochvańnia abyvatala. Ale ž i tyja, kamu zdajecca, što butelka z kaktejlem Mołatava, albo samarobnaja bomba — vyjście z sytuacyi bieznadziejnaści, jakaja apanavała Biełaruś, hetyja taksama jość abyvatalami, ale tolki zvarjaciełymi. U słova abyvatal nia ŭkładvaju admoŭnaha sensu, prosta kanstatuju, što abyvatal jašče nia jość hramadzianinam u sensie samastojnaje adzinki cyvilnaj supolnasci.
Dy adkul ža joj uziacca ŭ, zdajecca, Boham zabytaj Biełarusi?
Niekalki hadoŭ tamu adzin pavažany prafesar skazaŭ: hramadzkaja supolnaść — heta my. H. zn. — ad našych inicyjatyvaŭ, kolkaści stvoranych hramadzkich instytutaŭ, humanitarnych prajektaŭ zaležyć, u jakim hramadztvie my budziem žyć. Dziela pabudovy adkrytaha hramadztva byŭ utvorany filantrapičny fond, namahańniami jakoha, sapraŭdy, udałosia zrabić šmat na karyść nacyjanalnaje navuki, kultury j adukacyi. Toje, što ŭładam heta nie spadabałasia — toje zakanamierna. Cikava inšaje — šmat chto z hrantaatrymalnikaŭ uspryniaŭ isnavańnie fondu, jaki asabista finansavaŭ viadomy ŭ śviecie miljaner, jak naležnaje. Jak byccam fond — heta niešta nakštałt sabiesu, albo ŭ skrajnim vypadku — zakryty specraźmierkavalnik. Treba zaznačyć, što padstavy dziela takoha ŭspryniaćcia hramadzkaj dabračynnaj ustanovy davali j niekatoryja jaje supracoŭniki, pavodziačy siabie čysta jak partaparatčyki staroj zakvaski. Zrazumieła, pačalisia intryhi, zmovy, padsiedžvańni — usio jak maje być. Možna było b navat padumać, što toj zamiežny dziadźka-miljaner pastaviŭ eksperyment — u jakoj praporcyi zaležać čałaviečyja chcivaść dy zajzdraść ad kolkaści darmovych hrošaj. Sproba znajści sumlennych i niepadkupnych aŭtarytetnych ludziej siarod intelihiencyi (a jany pakul jašče, dziakavać Bohu, nie pieravialisia ŭ Biełarusi), kab zrabić praces raźmierkavańnia hrošaj prazrystym dy zrazumiełym, skončyłasia viadoma čym. «Aparatčyki», apelujučy da instynktaŭ masy (jak kazaŭ bułhakaŭski Vołand: ludzi jak ludzi, tolki kvaternaje pytańnie ich sapsavała), šlacham demakratyčnaj pracedury ŭnieśli raskoł u arhanizacyju, sami pažynajučy vyniki pieramohi. Atrymałasia svajho rodu mini-madel vybaraŭ usienarodnaha kiraŭnika dziaržavy. Praŭda, u adroźnieńnie ad vybaraŭ prezydenta, pieramoha aparatčykaŭ ad filantropii akazałasia piravaj — fond začyniŭsia.
Adnak ža, prafesar, jaki ščyravaŭ na nivie hramadzianskaje supolnaści, nikolki nie razhubiŭsia — jon praciahvaje svaju dabračynna-daśledčyckuju dziejnaść, jakaja, pa ŭsim vidać, adnolkava cikavić jak zachodnija demakratyčnyja instytuty, tak i ajčynnyja specsłužby.
Ci voś jašče. Ź niadaŭnich časoŭ siarod «niačesnych» (pavodle viadomaha vyznačeńnia) žurnalistaŭ pačałosia svajho rodu spabornictva — chto ź ich bolš «niačesny». Možna padumać, što žurnalistam niama bolš čym zaniacca, jak vyśviatlać, chto bolš zrabiŭ dziela spravy vyzvaleńnia Šaramieta z-pad varty, albo ŭ časie zakryćcia «Svabody». Niechta paśpieŭ adsiedzieć u turmie i viarnucca paśla hetaha, tak by mović, da žurnalisckaha stanka, a niechta ŭsio jašče padličvaje kolkaść drapinaŭ — fizyčnych i maralnych — na lubimym ciele, atrymanych ad praklataha režymu, a taksama ułasnych mužnych vystupaŭ suprać uładaŭ, kab kožny taki fakt zanieści ŭ skryžali historyi. Nu, i na zdaroŭje, jak kažuć — chaj by zajmalisia hetym cicha, sami z saboju. Dyk nie —treba było ŭsčynić abstrukcyju siabram-žurnalistam na ichnym źjeździe, abvinavacić kiraŭnictva žurnalisckaj arhanizacyi va ŭzurpacyi ŭłady, dyktatarskich zamaškach — kudy tam Łukašenku! — a taksama biaździejnaści, biezydejnaści i ledźvie nie karumpavanaści. Razmova nasamreč išła — pravilna, znoŭ pra hrošy. Pra toje, chto budzie ich atrymlivać i raźmiarkoŭvać.
Voś jašče prykład — zusim śviežy. Kiraŭnik ministerstva praŭdy telefanuje hałoŭnym redaktaram niedziaržaŭnych vydańniaŭ i abmiarkoŭvaje ź imi mahčymaść utvareńnia niejkaha kamitetu ŭ procivahu abranaj na źjeździe radzie žurnalisckaj arhanizacyi. Dziaržaŭnaha čynoŭnika zrazumieć možna — jamu nie spadabałasia rašeńnie rady i jon dziejničaje dastupnymi jamu metadami, viadomymi z časoŭ partyjnaha kiraŭnictva drukam. Ale ž cikava nia heta, a toje, što redaktary prahresiŭnych vydańniaŭ — usie, akramia adnaho — nia tolki žyva abmiarkoŭvajuć z čynoŭnikam raskolnickija prapanovy, ale nia bačać u hetym ničoha zahannaha.
Što ž, takaja ŭ nas hniusnaja rečaisnaść. Kali niama jak takoha hazetna-časopisnaha rynku, kali niedziaržaŭnyja SMI dušać padatkami, arendnaj płataj, štrafami, sudovymi vydatkami, tady «raskručvać» vydańnie za košt adnaje reklamy niemahčyma. Tavaram na rynku ŭ ciapierašniaj Biełarusi stanovicca nia toje što apazycyjnaść (chto zaraz nie apazycyjaner? Zdajecca, chutka najłahodniejšy Linh budzie ličycca apazycyjaneram) — ale paciarpiełaść. Chto bolš paciarpieŭ ad režymu — toj moža raźličvać na bolšuju dapamohu. Adnačasova, na ŭsialaki vypadak, treba padtrymlivać džentlmenskija dačynieńni z načalstvam. U ciapierašniaj, całkam nienarmalnaj, alahičnaj sytuacyi ŭsieahulnaha śvinstva heta narmalna.
Bajki ab tym, što ŭsie my znachodzimsia ŭ adnoj łodcy, nichto ŭžo nie ŭsprymaje. Łodka daŭno pieraviarnułasia, i ciapier kožny, jak kažuć, vyžyvaje pa-asobku. Adnak, pry hetym nia błaha było b zachoŭvać niejkuju prystojnaść. Nia treba bić viasłom pa hałavie siabra, jaki topicca pobač z taboj, nastupnym budzieš ty. Kab pierakanacca ŭ hetym, nieabaviazkova hladzieć «Tytanik» Džordža Kamerona. Tym nia mienš, pra niekatoryja aksijomy hety halivudzki blokbaster nahadvaje. Navat u časie katastrofy, kali karabiel idzie na dno, kamanda zvarjacieła, a pasažyry aźviareli ad žachu, kali pacuki dy roznaja nabrydź pavyłaziła na samy vierch, možna ŭsio ž-taki zastavacca čałaviekam.
Heta słaboje suciašeńnie, zrazumieła. Jak praviła, uratavacca ŭdajecca ŭ pieršuju čarhu nabrydzi. Ale što nam da jaje, kali my ličym siabie ludźmi. Nu, moža niekali adčynim archivy (abaviazkova treba adčynić), kartateki, daśje — chaj korpajucca tady ŭ hrazi, mažuć adzin adnaho brudam. Nie ab hetym ža marym.
Mara — BNR? BNR jak mara? Jany nazyvajuć heta virtualnaj realnaściu. Naiŭnyja materyjalisty, jany ličać heta abrazaj. Jany navat nie zdahadvajucca, jaki robiać kampliment. U viek kamputarnych sietak niama inšaj raelnaści jak realnaść čałaviečaj dumki, tvorčaści. U takim śviecie dyktatura pieratvarajecca ŭ anachranizm, niešta nakštałt hulni ŭ Dum. Ułady pakul jašče mohuć pryjści i zabrać kamputar, pasadzić haspadara ŭ turmu — na bolšaje ŭ ich nia chopić fantazii. Budučynia — za virtualnaj realnaściu, h. zn. Myśleńniem. Jak dumajem, tak i isnujem.
Vital Taras,
Miensk - Varšava - Miensk
P.S. Całkam padtrymlivaju ideju hramadzianstva BNR. Ale ž, na maju dumku, sprobu pieravieści hetuju ideju z płoskaści maralnaha j hramadzianskaha vybaru ŭ płoskaść čysta palityčnuju moža siońnia prynieści bolej škody, čymsia karyści. Pahonia za kolkaściu zajavaŭ ab hramadzianstvie, jak, naprykład za kolkaściu podpisaŭ pad Chartyjaj-97 tut zusim nie patrebnaja i zdolnaja tolki dyskredytavać ideju — taksama jak i praźmiernyja farmalnasci. Prašu ŭsio skazanaje vyšej ličyć majoj prośbaj ab ustupleńni ŭ hramadzianstva BNR.
V.T.
Ad redakcyi
«Naša Niva» pačała atrymlivać zajavy čytačoŭ na imia Rady Biełaruskaj Narodnaj Respubliki ab ustupleńni ŭ hramadzianstva BNR. Usie hetyja zajavy my pierasyłajem na adras Rady, jakaja razhladaje takija zajavy i prymaje rašeńnie ŭ hetaj spravie.
Kamientary