№ 32 (153), 29 listapada 1999 h.
«Siońnia kožny śviadomy biełarus na vahu zołata»
Z polskim historykam Ježy Kłačoŭskim razmaŭlaje Siamion Bukčyn
Ježy Kłačoŭski — zaŭvažnaja postać siońniašniaj Polščy. Sałdat Armii Krajovaj, udzielnik Varšaŭskaha paŭstańnia ŭ hady vajny, aktyŭny dziajač «Salidarnaści» ad pačatku 80-ch, siońnia jon dyrektar Instytutu Centralnaj i Ŭschodniaj Eŭropy, prafesar Katalickaha ŭniversytetu ŭ Lublinie. Pieraličyć usie jahonyja tytuły i pasady — sprava składanaja. Ale zhadaju, što jon ad 1993 h. hanarovy doktar Haradzienskaha ŭniversytetu. 75-hadovy vučony nadzvyčaj aktyŭny. Siarod jahonych pracaŭ asablivuju značnaść u navukovym śviecie nabyli tvory z historyi chryścijanstva ŭ Polščy. Dla nas, biezumoŭna, važnaja cikavaść, ź jakoj prafesar Kłačoŭski sočyć za padziejami ŭ Biełarusi. Naša hutarka adbyłasia ŭ kuluarach kanferencyi, što adbyłasia ŭ Lublinie da 450-ch uhodkaŭ Lublinskaj Unii.
— U vystupach udzielnikaŭ kanferencyi asabliva padkreślivałasia dumka pra toje, što Lublinskaja Unija zakłała padmurak siońniašniaha pracesu eŭrapiejskaha abjadnańnia. Ci niama tut peŭnaj hiperbalizacyi dy ramantyzacyi tych daŭnych padziejaŭ? Tym bolš, što siońniašniaja Biełaruś, prynamsi palityka jaje ŭładaŭ, skiravanaja jakraz u advarotny bok — jak maha dalej ad Eŭropy. Naš praviciel tak i vykazaŭsia, jon, maŭlaŭ, svaju krainu «za cyvilizavanym śvietam nie paviadzie».
— Vy słušna adździalili samu Biełaruś ad palityki jaje kiraŭnictva. Sapraŭdy, budučynia Biełarusi ŭ rukach samich biełarusaŭ i nikoha inšaha. Ja dumaju, što ŭ vas niamała razumnych ludziej, što razumiejuć, jakuju histaryčnuju, kulturnuju nacyjanalnuju spadčynu, źviazanuju z eŭrapiejskaj tradycyjaj, jany majuć. Hetyja ludzi, biezumoŭna, nadzielenyja pačućciom adkaznaści za los svaje krainy. Sapraŭdnyja siabry Biełarusi ŭ Eŭropie taksama dobra razumiejuć važnaść biełaruskaha ŭkładu va ŭschodnieeŭrapiejskuju kulturna-histaryčnuju tradycyju. Bieź Biełarusi nielha zrazumieć samuju sutnaść Vialikaha Kniastva Litoŭskaha. Pra heta nielha zabyvać, heta treba zachoŭvać, bierahčy, pieradavać dzieciam i ŭnukam jak nacyjanalny skarb. Asabliva ŭ ciapierašnich umovach, kali kožny śviadomy biełarus litaralna na vahu zołata. Bolej, bolej pavinna ŭ vas być ludziej, jakija sapraŭdy pačuvajucca biełarusami. Tolki pry takim pracesie kolkaść moža pierajści ŭ jakaść.
— U nas siońnia niamała pišuć pra biełarusaŭ jak pra narod sa stračanaj histaryčnaj pamiaćciu, što tolki nievialikaja častka moładzi, niejkaja častka intelihiencyi sapraŭdy zachoŭvajuć ciahu da nacyjanalnaha ideału. Jašče niekalki hadoŭ tamu kazali pra nacyjanalnaje adradžeńnie, ale voś nie atrymałasia, praces zatarmaziŭsia, kali nie pajšoŭ nazad...
— Ja razumieju vašyja ciažkaści. Ale nia treba zabyvać, što nadzvyčajna važnaja ŭmova ŭ ciažkija časy — zachavać i ŭmacavać nacyjanalnuju, intelektualnuju, hramadzkuju elitu. Jaje strata — heta strata ŭsiaho, najpierš — budučyni. Bo biez elity niemahčymyja pieratvareńni ani ŭ palitycy, ani ŭ ekanomicy, nia kažučy ŭžo pra kulturu. I heta važna dla ŭsich narodaŭ.
— Viedajecie, u nas niejak adździalajuć mahčymaść prahresyŭnych sacyjalnych pieramienaŭ ad nacyjanalnaha momantu. Maŭlaŭ, byŭ by čałaviek dobry...
— Važna zrazumieć, kaho jon pradstaŭlaje, hety dobry čałaviek. Kali tolki samoha siabie, dyk i sacyjalnyja intaresy, jakija jon nibyta baronić, nia majuć jasnaj perspektyvy. Čałaviek, jaki viedaje adkul jon rodam, nia tolki ŭ fizyčnym, ale, moža być, najpierš u duchoŭnym sensie, moža karystacca vialikim davieram u hramadztvie, kali, viadoma, zdoleje vyklikać hety davier svajoj bijahrafijaj, svajoj asobaj, narešcie.
— U asiarodku biełaruskaj nacyjanalnaj elity niamała rasčaravańniaŭ, žadańnia źjechać, emihravać...
— Pajechać za miažu — heta nia samaje strašnaje. Hałoŭnaje i tam zachoŭvać siabie jak biełarusaŭ, zachoŭvać svaju nacyjanalnuju adekvatnaść.
— Siońnia ŭ vašaj presie abmiarkoŭvajecca prablema, ci moža Polšča być prystankam dla hnanaj, vyhniatanaj z krainy biełaruskaj nacyjanalnaj elity...
— Mnie ŭjaŭlajecca, što ŭ značnaj stupieni tut svajo słova mahli b skazać biełarusy Polščy, jakija pradstaŭlajuć roznyja hramadzkija arhanizacyi z nacyjanalnym uchiłam. Studenty, prahnanyja ź biełaruskich VNU za ŭdzieł u palityčnaj dziejnaści, vučacca siońnia ŭ polskich universytetach. Moładź, dzie b jana ni žyła, ni vučyłasia, nie pavinna zabyvacca pra svaje karani. Voś čamu ja jašče raz padkreślivaju važnaść zachavańnia nacyjanalnaj elity. I pieradusim — na hlebie nacyjanalnaj kultury. Nacyjanalnyja palityki mohuć paciarpieć parazu. A nacyjanalnaja kultura zaŭsiody budzie zastavacca hlebaj dla novaj chvali ŭzdymu, adradžeńnia. Bo tut naradžajecca najbolš pierakanaŭčaja hramadzkaja, sacyjalnaja arhumentacyja, jakoj nia maje čaho supraćpastavić biazrodny, pazbaŭleny nacyjanalnaha pačatku režym. Vidavočnaja reč: siońnia ŭłada prajhraje nacyjanalnym intelektuałam Biełarusi.
— Ułada, viadoma, prajhraje, ale jak prabicca nacyjanalnym intelektuałam da zamardavanaj aficyjnaju prapahandaj, zaduranaj, savietyzavanaj častki biełaruskaha hramadztva — voś u čym prablema.
— Heta, biezumoŭna, vaša trahiedyja. Tut treba razvažać, analizavać... Nia moža być hatovych receptaŭ. Ale adzin ja viedaju i hatovy paŭtarać biaskonca: treba zachavać nacyjanalnuju elitu i razam ź joj sapraŭdny biełaruski duch.
Kamientary