Spasiba za pialamieni!
“Naŭharodzki miasny dvor” zavaliŭ mienskija hastranomy rasiejskimi pialmieniami ŭ ružovych pačkach, usie nadpisy na jakich dublavalisia pa-biełarusku. Aduchoŭlenaje takoj pavahaj, TBM nieadkładna dasłała ŭ Noŭharad list, u jakim “padtrymała dobry pačyn vytvorcaŭ i vypraviła niedakładnaści i pamyłki”. Apošnich, darečy, nijak nia mienš za 14.
Čamu ž hetkaja miadźviedziavataja vietlivaść vyklikała taki impet? Kali abstrahavacca j nie ŭsprymać nas jak nas i Rasieju jak Rasieju – dy što tut hetkaha? Zvyčajnaja źjava — infarmacyja pra pradukt padajecca na movie krainy, dzie jon pradajecca. Tak maje być. Heta adpaviadaje mižnarodnaj praktycy dy elementarnaj etycy. I dziakavać imparteru za takuju łasku – toje samaje, što vitać vopleskami pryjezd śmiećciavoza. Tym bolš, što pamyłki – paprostu žachlivyja: “pialamieni” “enierhietyčna kaštaŭnaść” albo “chavać pry tempieratury”. Dyj pialmieni biełaruskija našmat smačniejšyja!
Tak vyhladaje sprava z punktu hledžańnia zdarovaje lohiki, jakaja, adnak, nie spracoŭvaje, kali havorka jdzie pra Rasieju, jakoj my pahardžajem i baimosia, jak zaturkany homa savietykus – niepradkazalnaha susieda-urkahana, jakomu zakon nie pisany – moža butelku pastavić, a moža i žonku zhvałcić.
Havorka jdzie nie pra realnuju RF, a pra Rasieju, jakaja isnuje ŭ našym ujaŭleńni, na jakuju tak zručna śpisvać našuju ŭłasnuju bajaźlivaść, niežadańnie davać sabie rady i adsutnaść samapavahi. Hienijalny PPRB zdoleŭ adčuć hetuju strunku narodnaj dušy j śviadoma dazvoliŭ śpichnuć na siabie adkaznaść za našaje ŭnutranaje biazładździe j duchoŭnuju niščymnicu. I panios hety ciažar na śviet ceły. Dazvoliŭ nam adkłaści na dalokuju histaryčnuju perspektyvu pamknieńnie “ludźmi zvacca” (čamu pierad prybałtami takaja prablema nikoli nie paŭstavała?) – i źviazanuju z hetym adkaznaść.
My dahetul žyviem va ŭjaŭnaj krainie, dzie panuje prava siły, dzie možna zabić – i ŭsie buduć maŭčać, dzie nichto nikomu ničoha nia vinny. Pryčym AMON, “pałatka”, navat Łukašenka – adyhryvajuć tut druhasnuju rolu. Ničoha b jany nie zrabili, kab my, u bolšaści svajoj, im nie dazvolili, kab svajoj štodzionnaj niaŭpeŭnienaściu, kanfarmizmam, jaki prymušaje nas pierachodzić na rasiejskuju ŭ miasnym adździele hastranomu (abo, u vypadku skrajniaha patryjatyzmu, “padšukvać neŭtralnyja vyrazy”), nie paćvierdzili, što žadajem žyć mienavita pry takim palityčnym ładzie. Hetkaja niaŭpeŭnienaść va ŭłasnaj vartaści, zapabiehlivaja ŭśmiešačka na vusnach, adsutnaść samapavahi vyklikajuć abyjakavaje staŭleńnie da spravy, jakuju robiš, – mienavita tamu stolki chałtury ŭ našaj navucy, kultury, palitycy. Tamu j nia majem vynikaŭ i musim pa-dziciačamu radavacca pry kožnym sutyknieńni z elementarnaj čałaviečaj vietlivaściu, nie zdahadvajučysia, što jana musić być normaj žyćcia.
Siarhiej Mikulevič
Kamientary