Ci možna žyć pa pryncypie «kuplajcie biełaruskaje» ŭ rodnaj krainie, karespandent «IR» vyśviatlała na asabistaj skury, na try tydni vyklučyŭšy z koła pakupak impartnyja tavary.
U pieryjad kryzisu hety brend nabyvaje jašče bolšuju papularnaść: jak abiacaje rekłama, naša pradukcyja nie tolki jakasnaja, ale i niedarahaja. Ci možna žyć pa pryncypie «kuplajcie biełaruskaje» ŭ rodnaj krainie, karespandent «IR» vyśviatlała na asabistaj skury, na try tydni vyklučyŭšy z koła pakupak impartnyja tavary.
«Charčujsia pravilna»
Zdavałasia b, što-što, a pradukty charčavańnia ŭ našaj ahrarnaj krainie, jak ni kruci, samyja što ni na jość naturalnyja. Naŭrad ci spatrebicca admaŭlać sabie choć u čym-niebudź. Ale ŭsio nie tak prosta. Biezumoŭna, što datyčycca cukru, muki, kaŭbasy, chleba, tak i jość. Ale mnohija pradukty ŭ našaj krainie prosta impartujucca z-za miažy. Naprykład, kava. Naturalnuju kavu mnie pryjšłosia zamianić na sapraŭdnaje biełaruskaje «nou-chau» — kavavy napoj. Zaŭvažu, što na moj hust davoli pryjemny na pach i smak, dy j košt nie ŭ paraŭnańnie sapraŭdnaj kavie — ad 1 600 rubloŭ za ŭpakoŭku zamiest 3 000-10 000 rubloŭ. Kaniečnie, da sapraŭdnaj kavy daloka, ale heta i dla zdaroŭja lepš — bo ŭ biełaruskaj kavie niama kafieinu.
Cukierki, piečyva vyrablajuć i ŭ nas, ale šmat łasunkaŭ pryvoziać z-za miažy: z Ukrainy, Rasii, Hiermanii, Polščy. Mnie daspadoby niamiecki šakaład «Kinder» za 3 700-4 000 tysiačy rubloŭ albo «Rittersport» ad 5 000 za stohramovuju plitku. Na druhim miescy ŭ mianie — ukrainskija łasunki: jany choć i bolš raznastajnyja, ale daražejšyja za biełaruskija. Tut taksama ŭdałosia zekanomić, bo lubimyja cukierki «Paryžel» u nas kaštujuć ad 17 000 rubloŭ u «aptaviku». Łasunak ja zamianiła na nie mienš smačnuju «Karoŭku-luks» ajčynnaha pachodžańnia pa 12 000 - 13 700 za kiłahram. Plitka šakaładu «Lubimaja Alonka» kaštuje ŭ siarednim na tysiaču-paŭtary rubloŭ tańniej, čym impartny šakaład. Ale i jakaść, na moj hust, nie daciahvaje da zamiežnaj. Prablema čakała i z sadavinoj. Pra kivi, ananasy, banany, apielsiny i mandaryny na try tydni pryjšłosia zabycca i atrymlivać vitaminy tolki ź jabłyk.
Niepryjemna ŭraziła, što davoli smačnyja, na moj pohlad, biełaruskija soki my prosta nie zaŭvažajem z-za adsutnaści jakasnaj rekłamy. Chacia ŭ suadnosinach cana-jakaść, jak mnie padałosia, ajčynnyja soki kaniečnie ž vyjhrajuć. Asabliva spadabaŭsia «sok ź liścia» — biarozavy ź mielisaj. Miž tym ceny na impartny sok na tysiaču-dźvie vyšej za biełaruski: ad 3 800 da 7 000 rubloŭ. Adzinaja zaŭvaha — našy soki časta pradajucca ŭ šklanych bankach, što nie vielmi zručna. Što datyčycca sałodkich napojaŭ, sa ździŭleńniem daviedałasia, što škodnaja, ale pryjemnaja na smak «koka-koła» taksama vyrablajecca dzieści pad Minskam. Tak što i jaje z racyjonu vyklučać nie pryjšłosia. Chacia i treba było b. A voś drobiaź, kštałtu humak, aśviažalnych ledziašoŭ u Biełarusi nie vyrablajuć: ekanomija i karyść.
Paradavała cana biełaruskaha piva, ale na moj smak... napoj adpaviadaŭ canie. Tym nie mienš pivu znajšłasia alternatyva, i treba zaŭvažyć, vielmi pryjemnaja na smak — niadaŭna na pryłavak viarnuŭsia daŭno zabyty napoj sidr — 2 650-3 000 rubloŭ za paŭlitra.
U Papiałuški 38 raźmier nahi!
Napeŭna, usio maje pakaleńnie vychavana baćkami na słovach «My nie takaja zamožnyja, kab kuplać tanny abutak». Asabliva aktualna heta stała dla mianie paśla taho, jak niekalki hod nazad čarhovaja kuplenaja mnoju na kirmašy para abutku «nieviadoma jakoha vytvorcy» paśla pieršaha siezonu zhubiła svoj vyhlad, i ja pačała adčuvać ziamlu pad nahami asabistymi stupniami.
Tamu davoli daŭno ja pierajšła na ajčynny abutak i asablivaha rasčaravańnia dahetul nie atrymlivała. A tut jak pa zakonie podłaści: mnie spatrebiłasia novaja para tuflaŭ. U firmiennym mahazinie biełaruski abutak abyšoŭsia mnie ŭ 150 tysiač rubloŭ. Kali paraŭnać z abutkam siezonu «viasna-leta» impartnaha vytvorcy, dyk ekanomija atrymlivajecca ad 30 tysiač rubloŭ, bo samy tanny «impart» u mahazinie kaštuje akurat 180 tysiač rubloŭ, i heta nie samaja vysokaja cana. Biezumoŭna, na 150 tysiač možna było kupić try pary «kitajskich šlopak» na kirmašy i šlopać imi try siezony. Ale chaciełasia dychtoŭnaha i noskaha abutku...
Na žal, pakupka rasčaravała. Pa-pieršaje, harantyja na kupleny abutak raspaŭsiudžvałasia tolki na 30 kalandarnych dzion z času pakupki. Jak patłumačyli ŭ mahazinie, ja kuplała «ofisny abutak», jaki, pa słovach pradaŭca, možna nasić kruhły hod u ofisie, tamu i harantyja tolki na 30 kalandarnych dzion. Heta byŭ pieršy niepryjemny siurpryz.
Nastroj ad pakupki sapsavała i toje, što abutak ja kupiła akurat pa nazie, ale čamuści ŭ pieršy ž dzień pravaja tufla niesimietryčna ścierła mnie nahu da kryvi. Sprava dajšła da taho, što pryjšłosia brać z saboj dadatkovy abutak, pakul nie raznasiła tufli jak śled. Chacia, paŭtarusia, tufli pry pakupcy byli akurat pa nazie. Heta byŭ druhi fokus. Treciaj «śvińnioj», jakuju padkłali mnie biełaruskija vytvorcy abutku, było toje, što ŭžo praź miesiac, kali zakončyłasia harantyja, tufli pačali «raści»! Hety praces nie zakančvajecca da hetaha času! Kali raniej mnie było baluča ad ciesnaha abutku, dyk ciapier ja, jak Papiałuška, mahu zhubić tuflu na luboj leśvicy! Zastałosia, kab abutak znajšoŭ pradstaŭnik błakitnych kryviej, ale j strašna, što prync spužajecca, ubačyŭšy ciapierašni pamier tuflaŭ sučasnaj Papiałuški.
Šopinh pa-biełarusku
U kirmašovaj vopratcy, jakaść jakoj «zmyvajecca» ź pieršaha razu, rasčaravałasia ŭžo daŭno, ale ŭsie roŭna kali-nikali kuplała džynsy ŭ pradprymalnikaŭ, bo ŭ Biełarusi ich pakul nie šyjuć. Tam ža nabyvajucca šarścianyja i kapronavyja škarpetki, jakija ŭ razy tańniej na kirmašy, čym u mahazinie — i na samoj spravie: navošta pierapłačvać za kapron, kali čas słužby škarpetak karotki? Na kirmašy znachodzicca zaŭsiody patrebnaja drobiaź: majki, spartyŭnyja kaściumy, chatniaja vopratka. Niejak u vychadnyja siabroŭka prapanavała mnie pajści «za kampaniju» i vybrać majku. Pryznacca, pajšła tudy tolki dziela cikavaści: što ž źmianiłasia? Jak akazałasia, źmianilisia tolki ceny — i nie ŭ lepšy bok... U pošukach čaho-niebudź admietnaha padyšli da pałatki ź cikavymi madelami. Pradaviec nam tut ža: «Voś, maječki pa 40 tysiač...» — «A čamu tak doraha?» — i tut pradaviec vydała sakramientalnuju frazu: «Dziaŭčatki, jany ž uvohule pa 70 byli. Heta ž Turcyja!» Napeŭna, na hetaj nocie nam patrebna było ščaśliva zaplaskać ŭ ładki i ź pieramahalnym: «Ura, heta ž Turcyja» — kupić pradukcyju. Kuplać «turcyju» nie zachaciełasia, tym bolš što ŭ nas było jašče adno vyjście — šopinh pa baranavickich mahazinach. Ale i heta nie dadało nadziej znajści niešta dobraje: sukienki i błuzki koleru šalonych zialonych konikaŭ na letniaj łuhavinie, nievierahodnych fasonaŭ z aboračkami i zaviazačkami nie da miesca — i chto tolki prydumvaje takija fasony dla moładzi? Jak sumiaścić ich pamiž saboj — nieviadoma. Na žal, asartymient baranavickich mahazinaŭ nie raŭniajecca na staličny: dobryja rečy biełaruskich vyrabnikoŭ źjaŭlajucca redka i ich katastrafična chutka raskuplajuć. A raskručanyja marki vierchniaj vopratki — kurtki i płaščy — časta pradajucca pa vielmi vysokich cenach - ad dvuchsot tysiač rubloŭ. Składvajecca ŭražańnie, što my płacim nie za samu adziežu, a za jaje marku. My vybrali siabroŭcy kurtku pad dźvieście tysiač rubloŭ i razyšlisia pa chatach.
U vychadnyja dni ja pajechała ŭ Minsk da siastry. Jana, viedajučy, što ničoha z ajčynnaj vopratki mnie nie padabajecca, parekamiendavała schadzić u cudoŭny mahazin biełaruskaha vytvorcy ŭ stalicy. Tam i sapraŭdy šykoŭnyja rečy, jakasny pašyŭ i vielmi pryjemny na vyhlad dyzajn. Ale, hlanuŭšy na ceny — ad 100 tysiač rubloŭ za błuzku, pad 400 za sukienku... Heta ž pałova siaredniestatystyčnaha zarobku! — i dzie taki zarobak?!
Tanny — značyć biełaruski?
Maja siabroŭka, budučy miedyk, raskazała pra vypadak na lekcyi. Vykładčyk paprasiŭ pieraličyć jaje leki ad niejkaha zachvorvańnia. Dziaŭčyna pačała pieraličvać nazvy preparataŭ — usie jak adzin impartnaha pachodžańnia. Vykładčyk spyniŭ studentku pytańniem: «Miłaja, a daŭno vy byli ŭ aptecy? Nazavicie što-niebudź biełaruskaje, jany ž tańniej...». Mienavita tak, mahčyma, ličać, mnohija z nas, chto prychodzić u apteku i dalikatna prosić pakazać biełaruskija, a značyć, apryjory tannyja leki. Adnaho razu ŭ mianie zabaleła horła. Pryjšłosia iści ŭ apteku z prośbaj: «Dajcie što-niebudź ad bolu ŭ horle». Žančyna pasprabavała pradać mnie darahi preparat i akurat prapanavała mnie toj, efiekt ad jakoha ciahniecca vielmi i vielmi niadoŭha. Ja paprasiła štości «ajčynnaje» — efiekt adzin i toj ža, a cana na biełaruskija preparaty amal udvaja tańniej. Mnie tut ža prapanavali «sieptefrył» za 300 rubloŭ. Radujučysia, što ŭdałosia zekanomić, vyjšła z apteki i tolki potym zaŭvažyła, što leki vyrableny ŭ Kijevie. Napeŭna, i farmaceŭty ličać, što «biełaruski» — sinonim da słova «tanny»...
«Śviatło-lusterka, mnie skažy»
Na čym sapraŭdy vychodzić značnaja ekanomija — heta kaśmietyčnyja srodki. Kali raniej na šampuni-kandycyjaniery ŭ mianie išło kala 35-40 tysiač rubloŭ, dyk ciapier vałasy stali kaštavać mnie samaje bolšaje 15 tysiač rubloŭ.
Takija źmieny dalisia nialohka, i ja doŭha nie navažvałasia kuplać biełaruskuju kaśmietyku, bo, pasprabavaŭšy niekalki razoŭ raniej biełaruski šampuń i atrymaŭšy na vychadzie blakły «myšyny chvościk», paabiacała, što bolš tak ździekavacca z vałasoŭ nie budu. Ekśpierymient daŭ jašče adzin šanc biełaruskaj pradukcyi. Dziva! Ci jakaść stała lepšaj, ci ja razhadała sakret ajčynnaj mylnaj industryi, ale ciapier miarkuju, što hety šampuń budu kuplać i dalej, čaho nie skažaš pra zubnuju pastu. Kaliści mnie daviałosia kupić zubnuju pastu amal što nie za 1 000 rubloŭ z efiektam adbielvańnia. Spadziejučysia, što jak i biełaruski šampuń, tak i pasta refarmavalisia ŭ lepšy bok, pasprabavała jašče raz. Ale rasčaravałasia znoŭ, paśla adnoj čystki chaciełasia pačyścić zuby jašče raz, a potym jašče adzin dla bolšaha efiektu! Paŭtarać ekśpierymient nad zubami ja nie stała i, litaralna vykinuŭšy hrošy ŭ śmietnik, viarnułasia da lubimaj mnoju niamieckaj pasty.
Jakaść biełaruskaj kaśmietyki i sapraŭdy stała lepšaj. Na ščaście, maja dyjeta na hetym zakončyłasia. Zekanomiŭšy hrošy na charčavańni i srodkach hihijeny, mnie nie ŭdałosia dabicca źnižak u vydatkach na biełaruskim adzieńni: nad jakaściu i dyzajnam śpiecyjalistam treba jašče papracavać.
Ciapier čytajuć
Pamiatajecie Daniiła z Ofisa Cichanoŭskaj, jakomu za dva dni sabrali hrošy na ankałahičnuju apieracyju? Jamu napisaŭ toj samy adnakłaśnik, jaki jaho ŭdaryŭ — z čaho ŭsio i pačałosia
Kamientary