Litaratura55

Maryja Roŭda. Vaŭkałak

Apaviadańnie.

Apaviadańnie.

U kožnaj žančyny jość svoj vaŭkałak. Mužčyna, jaki budzie iści da jaje praz noč, a potym šukać nieabchodny padjezd i, jak dvaccać hadoŭ tamu, pamylacca. Napačatku jaho budzie vyručać dyvanok — «Alimpijada‑80» ź miškam. Hadoŭ praz kolki ŭžo i ŭ padjezd nie trapiš: navat u starych piacipaviarchovikach, nasielenych kałdyrami ŭsich maściej i pakaleńniaŭ, pastaviać prymityŭnyja damafony. Dyj dziaŭčyna ŭžo daŭno nie budzie žyć u hetym domie, a pa telefonie budzie adkazvać nieznajomy stomleny hołas. Numar mabilnaha zastaniecca nieviadomym, bo historyja kachańnia pačałasia i skončyłasia jašče tady, kali nie treba było telefanavać, a dastatkova było źjavicca ŭ peŭnym miescy ŭ peŭny čas. Na pakazie japonskich filmaŭ, na džazavym sejšnie, u padvalnaj kaviarni ŭ Trajeckim. Ciapier usio inakš — jany ŭžo nie ŭpalujuć adzin adnaho, bo źmianilisia i čas, i miesca.

Vaŭkałak pastaić pad čužymi voknami. Jon pa‑raniejšamu budzie palić, choć jana, majučy dvaich dziaciej, śviadoma kinie. Jon panaziraje praz cyharetny dym za čornymi, zasiarodžanymi na sabie halinami i tłumnym žyćciom za hardzinami. Śnieh napadaje šapkaj na hustyja jašče vałasy, i jana ŭžo nie strasie jaho dbajnaj rukoj.

Z papiaredniaha padjezda vyjdzie žančyna ź viadrom. U chałacie, zimovym abutku, ciopłaj kurtcy. Budzie vynosić śmiećcie. Minajučy vaŭkałaka, jana paznaje jaho i pavitajecca. Jon kiŭnie hałavoj. Žančyna spynicca i skaža: «Jana pierajechała. Tut ničoha nie mianiajecca — usie pacichu śpivajucca, ale jana tut daŭno nie žyvie». Vaŭkałak ździvicca, ale potym zdahadajecca, što heta taja samaja žančyna, jakoj jon nie davaŭ spać dvaccać hadoŭ tamu. Nočču jon pamyłkova zvaniŭ ŭ dźviery jaje kvatery, žančyna admykała i niazłosna tłumačyła: «Jana žyvie ŭ nastupnym padjeździe». Vaŭkałak vybačaŭsia, raźvitvaŭsia, dzioŭbsia na spoźnienaje spatkańnie. U nastupnym padjeździe jon byŭ bolš aściarožnym i amal ćviarozym — hladzieŭ pad nohi, praviaraŭ, ci lažyć patrebny dyvanok.

Žančyna ssutulena rušyć da śmietnicy. Ciapier henaj ciotcy musić być hadoŭ pad piaćdziasiat. Raniej vaŭkałaku zdavałasia, što heta starečy ŭzrost, a ciapier jana syšła b za jahonuju adnahodku — tolki pašarpanuju i prybituju žyćciom.

Jamu zrobicca kryŭdna i ahidna. Jon rezka krutaniecca, vyjdzie z dvara na praśpiekt, spynić mašynu i pajedzie dachaty. Tam budzie pusta, nieabžyta. Nazaŭtra vaŭkałak palacić na samalocie na svaju novuju radzimu. Jaho budzie čakać siamja, viktaryjanski dom i ružovaja hartenzija ŭ zadnim dvoryku.

Dyvanok ź miškam zastaniecca lažać tam, dzie i raniej. Jana biez zrazumiełaj dla siastry pryčyny zabaronić toj vykidać jaho. Potym jana budzie pryjazdžać da siastry hady ŭ rady i sama ździŭlacca, našto taja trymaje pierad novymi žaleznymi dźviaryma hetkaje ryźzio. A henaja historyja… Jana zaŭždy budzie viedać, pad adnym jany zaraz niebam ci nie. I hetaje adčuvańnie — usio, što joj zastaniecca ad byłoha.

2.

Jon budzie čakać dylera la paštamta. Prystojny małady čałaviek: ci to ofisny płankton, ci to sam sabie načalnik. U strohim darahim kaściumie, ź niejkim durackim kiejsam, jon budzie pačuvacca jak hruhan na aziarodach. Da prypynku padkocicca mašyna, uklučycca avaryjka. Niervy krychu adpuściać: pryjechaŭ — možna supakoicca, zapłacić za svajo dabro i źniknuć. Niečakana z aŭtamabila vyskačyć nievierahodna pryhožaja dziaŭčyna, kiniecca źmiajoj jamu na šyju, pacałuje ŭ vusny. Jon ašaleje, abdymie jaje za plečy, krychu adchinie ad siabie, pryhledzicca. Jejnaja siabroŭka! Šykoŭnaja, biasstrašnaja, niedasiažnaja, zaŭždy radaja paddražnić. Jana zaśmiajecca, raźvierniecca, skoknie, by taja kotka, na pasažyrskaje siadzieńnie, i mašyna hazanie preč. Usio, zdajecca, adbudziecca za niekalki siekundaŭ.

Jon budzie stajać uzrušany, ale pry hetym jak ablity pamyjami: uvieś prypynak ablezłaha ludu budzie tareščycca na jaho. Znajšoŭ ža jon miesca! Padviarnułasia ž hetaja! Što za horad! Vypaŭzieš na centr — tolki što niabožčykaŭ znajomych nie sustrenieš. Niemahčyma travy spakojna kupić. Stoj ciapier, jak durań. Chaj ciabie centravyja ciotki razhladajuć — jany choć i ličać siabie nadta haradskimi, ale maralnaje asudžeńnie ŭ ich vačach adroźnivajecca ad mikrarajonnaha tolki na paru hradusaŭ. I navat maładaja dziaŭčyna, na vyhlad, prasunutaja, budzie razhladać jaho z takim niepadrobnym ździekam i hreblivaściu.

Vaŭkałak ledźvie nie prysiadzie: instynktyŭna zachoča schavacca, źlicca z asfaltam, kaziurkaj zapaŭźci za kałonu. Takoha prosta nie byvaje, kab u adzin momant trapilisia abie¬dźvie henyja dziaŭčyny. Heta ž jana. Jana naśmiešliva padymie padbarodździe, schilić nabok hałavu ź niepaŭtornymi rudymi kučarami — maŭlaŭ, jak ža ty ciapier budzieš vykručvacca, svaje pavodziny tłumačyć. I jašče hety idyjocki kaścium i kiejs! Jon spužajecca, što jana budzie ličyć jaho biezabličnym japi! Vysokaja, zhrabnaja, u elehantnaj zialonaj sukiency, što strumienić kala pryhožych noh. Śvieckaja ilvica, jakoj niepatrebnaja mašyna, bo jana žyvie i tusujecca na pary kvadratnych kiłamietraŭ u sercy horada.

Jon nie padydzie. Hety ofisny kaścium i duracki kiejs… Da taho ž praź jakuju chvilinu padrulić z padziemnaha pierachodu dyler. Niejki schileny nabok, z daŭhim nosam, dziciačaj knižačkaj u kišeni kurtki. Treba budzie chutka i biespamyłkova zrabić spravu: hrošy — tavar. Tady ŭžo nie da pieršaha kachańnia. Pakul jon budzie kałupacca z kiejsam, dylera niekudy źniasie nieabaviazkovym travieńskim vietram. Padjedzie aŭtobus — adzin, druhi. Jon zaŭvažyć u zadnim aknie tolki čužyja tvary, poŭnyja viasnovych nadziejaŭ nastupić na staryja hrabli. Jana źjedzie.

Jon pojdzie ŭ dvary, siadzie ŭ mašynu, patorkajecca pa vuzkich darožkach. Chvilin praź piatnaccać pryjedzie dachaty. Adčynić novaje «škłopakietnaje» akno na staroj kuchni, padychaje vychłapami, dziciačymi krykami. Pahladzić z vyšyni na hetkich ža, jak i sam, metaskiravanych chłopčykaŭ na «žaleznych koniach». Praviadzie rukoj pa pryroblenym da stała dziedavym takarnym stanku. Paciešycca svaimi karjernymi dasiahnieńniami — prahramist z napaŭkryminalnymi zachapleńniami. Začynić akno. Zapalić samakrutku. Daść vačam adpačyć na kudłataj listocie paviercham nižej. Znoŭ uzhadaje jaje.

Vaŭkałak jaje ničym nie pakryŭdziŭ. Usiaho tolki na jejny dzień narodzinaŭ vypaŭz nočču ź jaje najlepšaj siabroŭkaj prahulacca pa praśpiekcie. Było śviežavata, čysta, jany ŭziali z saboj pa kubačku harbaty. Hetkaja drobiaź, a pieraviarnuła ŭsio žyćcio. Biaźvinny žart, kuraž, jaki skončyŭsia ničym dla ŭsich traich.

Nočču vaŭkałak budzie dobra spać. Pryśnić jaje ŭ mužčynskim manaskim stroi z kapiušonam na hałavie. Sa schavanymi vałasami jejny tvar budzie inšym — spakojnym, tavaryskim, pazbaŭlenym žarsnaści. Jon zapytajecca: «Našto ja tady za joj pajšoŭ? Čamu ty tady zastałasia?» Jana paciśnie plačyma i ŭśmichniecca. U nastupny momant jon ubačyć jaje za škłom u ahramadnym aŭtobusie. Jana budzie jeści zavarnoje pirožnaje i zadumienna ŭ niešta ŭhladacca. Kali jana padymie da hałavy ruku, kab źniać kapiušon, jon ad žachu pračniecca.

3.

U ahraharadku pakinuć niedaroblenymi haryščy. Chto zachoča, dabuduje sabie druhi pavierch. Žonka budzie nastojvać, kab jon zmajstravaŭ chacia b prystojnuju leśvicu, kali nie žadaje rabić mansardu. Na haryščy možna zachoŭvać jabłyki, sušyć ziołki, pakinuć vopratku starejšych dziaciej, pakul padrastuć małodšyja. Jon admovicca. Razburčycca: «Pastaŭlu sabie tam łožak i budu ŭciakać ad vas. Ty sa svajoj vahoj mianie ŭžo dakładna nie dastanieš».

Vaŭkałak budzie chavacca na haryščy, palić pad žončyna kryklivaje abureńnie i ŭspaminać jaje. Zvyčajnyja letnija vakacyi, pajezdki na rečku na ravarach, dziciačyja aniekdoty na hanku la niežyłoj chaty. Načnyja vyłazki ŭ susiedskija hrušy razam z haspadarovymi ŭnukami. Jak jana studentkaj zdała na pravy i vaziła ich futbolnuju kamandu na hulniu ŭ susiedniuju viosku. Jany prajhravali i supierniki śmiajalisia: «Treba było svaich hulcoŭ pierad mašynaj puskać. Chaj by biehli dy treniravalisia! Moža b, tady i vyjhravali!»

Jon adpravicca da maci ŭ rodnuju viosku, kab pabačycca ź plamieńnikam, jakoha adpuściać z armii ŭ adpačynak. Vypje. Vyjdzie ŭviečary prahulacca. Nohi sami pryviaduć da jaje chaty. Budzie hareć śviatło, hulać dzicia. Vaŭkałak zajdziecca ŭ dvaryšča, cichieńka paškrabiecca ŭ zasunienyja dźviery, ale nichto nie adčynić. Nie pačujuć? Nie zachočuć jaho puścić?

Nazaŭtra dniom jon, užo dobra pjany, vyjdzie na pramienad da babak. Sustrenie pasiarod vioski jaje. Jana budzie ŭsio takoj samaj žančynaj‑padletkam, choć u jaje, narešcie, narodzicca dačka. Letam zastavacca ŭ horadzie budzie prosta niemahčymym: francuzskija vokny ŭ šykoŭnaj novaj kvatery drenna stasujucca z patrebami małoha dziciaci. Jana ryzyknie i pryviazie dačku ŭ viosku.

Małaja paciahniecca da jaho, ale potym na ruki nie pojdzie. Vaŭkałaku zrobicca prykra. Kab schavać niajomkaść, jon spytajecca:

— A baćka tvoj ci pryjedzie?

— Nie. A što, sprava jakaja? — adkaža jana.

— Nie. Tak, pytajusia: daŭno nie bačyŭ.

U jaho mocna źmienicca praz paleńnie hołas, pasiviejuć vałasy, vypaduć piarednija zuby. Jon pačnie raskazvać babkam pra svaje dobryja zarobki, sučasny dom z usimi vyhodami, pra toje, što starejšaja dačka musić pastupać naleta. A jana budzie adychodzicca z vazkom usio dalej, bo małaja zapłača — zapatrabuje jeści.

Doma, pakarmiŭšy i pieraadzieŭšy dzicia, jana padumaje, što treba budzie paraniej zasunucca: u Mikałajkavych hulajuć — jašče pryciahnucca, kab razam vypić i parazmaŭlać. Dobra, što ŭ bolšaści viaskoŭcaŭ jość prymchi albo sumleńnie: adny bajacca navieści suroki, druhija — nanieści bacyłaŭ, tamu nichto asabliva ŭ chatu nie ščemicca. Fajna, što chutka skončycca leta, i možna budzie ź lohkim sercam i pačućciom vykananaha abaviazku ŭciačy ŭ horad. Siadzieć u bietonnaj viežy, hulać u parku i viedać, što nijaki mužyk napadpitku nie budzie dychać pad dźviaryma i barabanić u hanku ŭ akienca. Jak dobra, što ŭsie žychary doma pahadzilisia pasadzić u padjeździe kanśjeržku!

4.

Na sieradu jamu pastaviać adnu paru zranku. Heta jaho całkam zadavolić. Jon vierniecca ź lecišča ŭ aŭtorak viečaram. Pieradaść unuka baćkam, a sam razhruzić i ŭparadkuje harodninu, pamyjecca nabranaj zahadzia ŭ viodry vadoj i pačnie rychtavacca da zaniatkaŭ. Nazaŭtra ŭstanie a šostaj, kab paśniedać u cišy, na samocie, i, papivajučy kavu, pačytać knižku dla dušy. A siomaj jon uciače z chaty, kab nie ŭkrypacca ŭ praces abudžeńnia vialikaj siamji, i pieššu pojdzie va ŭniviersitet.

U sieradu rankam horad apanuje piaščotnaja smuha. Vaŭkałak budzie pačuvacca, jak paśla łaźni na śviežym pavietry. Katy ŭžo daŭno buduć šaravacca pa svaich pilnych spravach. Ludzi, jašče pryjaznyja paśla letniaha adpačynku, pakirujuć da prypynkaŭ, paviaduć małych u dziciačyja sady. Handlary na Krakaŭskim kirmašy paciahnuć da jatak vazki ź pieraviazanymi špahatam skrynkami.

Vaŭkałak lubić vosień. Heta pačatak nastaŭnickaha hoda, novyja znajomstvy, novyja stasunki, novyja knihi. U vieraśni pryjemna prysieści na łavačku pierad univieram, źjeści poźni jabłyk ź lecišča. Adčuvać śpinoj park cieraz płošču, razhladać maładych dziaŭčat, prysłuchoŭvacca da ichnich poŭnych nadziej razmovaŭ. Vaŭkałak i sam hatovy skinuć staruju zašmalcavanuju skuru, zabycca na status lubimaha baćki i dzieda i pieranieścisia na tryccać hadoŭ nazad.

Jon byŭ tady maładym vykładčykam, paśla aśpirantury. Praca ŭ Lvoŭskim univiersitecie była maraj jahonaha žyćcia, i, zdavałasia, što ŭsie astatnija spadzievy hetak ža musiać zbycca, dziakujučy patrebnym namahańniam i peŭnaj udačlivaści. Jon byŭ hatovy pryniać svoj ščaślivy los, i serca jahonaje było nakštałt ciopłaj, nahretaj lipieńskim soncam aziornaj roŭniadzi.

Dziaŭčyna henaja vialikaj čornaj ptuškaj spuściłasia na vodnuju pavierchniu i hodna razrezała papałam jahonaje žyćcio. Ź piersidskimi vačyma, hustymi ciomnymi vałasami, pyšnaj fihuraj, hetak papularnaj u šaścidziesiatyja hady, jana rasturbavała jahonyja dni i nočy. Horad, i biez taho kazačny, raskvieciŭsia jaskravymi farbami. Kolery pulsavali, zhubili miakkaść. Chaciełasia zapluščyć vočy, kab nie zabycca dychać, bo ŭsiaho hetaha było zašmat.

Vaŭkałak byŭ jaje vykładčykam niamieckaj. Jon, zdajecca, straciŭ movu i rodnuju, i zamiežnuju — zapinaŭsia, błytaŭ słovy, mianiaŭ temu ŭroka. Naśmiešnica, hanarystaja žartaŭnica, dziaŭčyna kpiła ź jahonych pačućciaŭ, dureła z apantanaściu dziciaci. Henyja niekalki hadoŭ, što vaŭkałak musiŭ vieści ŭ jaje zaniatki, byli dla jaho samymi sałodkimi i samymi horkimi ŭ žyćci.

Narešcie, jana skončyła vučobu, pajšła pracavać inžynieram na zavod. Žyła, jak i ŭsie, u adnosnaj nendzy. Kuplała praz čyhunačnuju pravadnicu masła ŭ Minsku, čakała kvateru ad pradpryjemstva. Spadziavałasia tolki na siabie: baćka zahinuŭ na froncie, maci nastaŭničała na radzimie, u Horkach. Pryhažunia‑siastra zahibałasia za sadystam‑mužykom.

Vaŭkałaku paśla jejnaha vypusku palepšała. Zrabiłasia lahčej dychać. Na pracy jon pačaŭ vypraŭlać svaju niahiehłuju reputacyju miamli i varjata. Ažaniŭsia z narmalnaj zapadenskaj ukrainkaj. Typovyja viasielnyja fotki: mažnaja maładaja, chudzieńki‑zdychleńki žanich. Pajšli dzieci, naradziŭsia ŭnuk. Adpuściła…

…U henuju sieradu vaŭkałak z palohkaj skončyć svaju ranišniuju paru. Jak zaŭždy zadumajecca, ci nie pajści jamu papracavać u biblijateku. Pavahajecca i vyrašyć lepiej pahulać z unukam. Praz park, praz Krakaŭski kirmaš rušyć dachaty. Jana henym dniom zapoźnicca: budzie ŭsio niešta korpacca ŭ svajoj adnapakajoŭcy, prybirać «dziciačyja paścielki». Potym schamianiecca i kiniecca na kirmaš kuplać katam vymia. Da Krakaŭskaha — try chviliny chodu, ale jana ŭsio adno budzie chvalavacca, što jaki‑niebudź złydzień jaje apiaredzić. Jana pakulhaje z kałkom pa bruku, haniačy «vujkoŭ» za vialikija i małyja hrachi: vulicy nie miatuć, śmiećcie nie vyvoziać, katoŭ pamyjnych kryŭdziać, a joj ich padbiraj, lačy, vykormlivaj.

Jana nie źviernie na henaha prystojnaha dziadziečku nijakaj ŭvahi: budzie apantanaja stracham, što «dzietki» pakryŭdziacca na jaje, bo nie zvaryła im svoječasova pajeści. Vaŭkałak ža letucienna minie kulhavuju ciotuchnu, bo pahłybicca ŭ čaroŭnyja ŭspaminy pra svajo staroje kachańnie, jakoje žyvie ŭ dvary nasuprać Krakaŭskaha. Jon i chodzić henaj darohaj nie zusim dziela taho, kab kupić unuku pakamiečanaha vinahradu, a kab spatkać jaje — pryhožuju, žartaŭlivuju, fihurystuju. Ale nie daj Boh henym dvaim sustrecca. Chaj jany žyvuć u svaich mrojach i nie‑nie dy ŭzhadvajuć takuju niadaŭniuju maładość.

Kamientary5

Ciapier čytajuć

U harach Kyrhyzstana z drona adšukali cieły źnikłych biełaruskich alpinistaŭ6

U harach Kyrhyzstana z drona adšukali cieły źnikłych biełaruskich alpinistaŭ

Usie naviny →
Usie naviny

U Biełarusi zabaranili handlavać «cublami»

U Šviejcaryi praź niedachop vady zabaraniajuć napaŭniać basiejny i palivać hazony1

«Zaŭsiody chočacca bolš». Jak traciać hrošy biełarusy z zarobkam 5—6 tysiač rubloŭ3

U Biełarusi vyrašyli źniščyć lubyja prajavy «polskaści»? Ułady ciškom rychtujuć hłabalnuju začystku Dziaržaŭnaha śpisu pomnikaŭ38

Pry ŭdary pa Samary, vierahodna, paškodzili cech, dzie vyrablajuć elektronnaje abstalavańnie dla rakiet-nośbitaŭ «Sajuz-2»2

Biełarus pajšoŭ hulać u les i sustreŭ «vuža na maksimałkach» FOTAFAKT3

Skandalna viadomaja sietka dastaŭki sušy «Jobidajobi» pamianiała nazvu

Pad Homielem sa dna Soža padniali moranyja duby, jakija pralažali pad vadoj tysiačy hadoŭ12

Vierahodnaść rekordna mocnaha El-Nińjo dasiahnuła 70%

bolš čytanych navin
bolš łajkanych navin

U harach Kyrhyzstana z drona adšukali cieły źnikłych biełaruskich alpinistaŭ6

U harach Kyrhyzstana z drona adšukali cieły źnikłych biełaruskich alpinistaŭ

Hałoŭnaje
Usie naviny →

Zaŭvaha:

 

 

 

 

Zakryć Paviedamić