Pad kaŭpakom śpiecsłužbaŭ sfarmavaŭsia siaredni kłas, jaki ŭsio razumieje, ale na ražon nie lezie.
Pad kaŭpakom śpiecsłužbaŭ sfarmavaŭsia siaredni kłas, jaki ŭsio razumieje, ale na ražon nie lezie.
Viečarovaja padśvietka pracuje ŭ Minsku navat u hłybini spalnych rajonaŭ. Ciažka skazać, navošta jana patrebnaja. Da 9 viečara na vulicach amal ni dušy. I navat u centry. Praŭda, nievialikaja kupka moładzi toŭpicca ŭ čarzie la hanka raskošnaha hatela Crowne Plaza. Tut ža kazino i načny kłub Next — kažuć, najlepšy ŭ horadzie.
Moj daŭni minski pryjaciel Miša, školny nastaŭnik historyi, kivaje kačku na
Ja klikaŭ u hety kłub svaich novych znajomych — studentaŭ, adličanych za ŭdzieł u demanstracyi 19 śniežnia. Usie abiacali pryjści, ale za
— Dyk dynama heta, supakojsia. Hetyja tvaje chłopcy nikoli b siudy nie pryjšli, —
— Pačakaj, — ździviŭsia ja. — Jakim jašče «alternatyŭnym bokam»? Ty što ciapier, za Łukašenku?
— Dy ty je…sia, — pakryŭdziŭsia Miša. — Ja naohuł ni za koha. Dy tut usie ni za koha, žyvuć cichieńka, pracujuć, na ražon nie lezuć…
Miša pieraličvaje zaŭsiodnikaŭ kłuba: bujnyja čynoŭniki, namieśniki ministraŭ i milicejskija šyški, kiraŭniki dziaržpradpryjemstvaŭ i ich svajaki, topy MAZa i traktarnaha zavoda. Ich dzieci. «Voś jany, usia elita i viarchi, załataja moładź. Usie tut!» — patłumačyŭ Miša.
Da nas padsadžvajecca Žora, chłopiec hadoŭ 25. Słuchaje, pra što my havorym. Adsiorbvaje
— A ja nie lezu ŭ palityčnyja spravy. Heta niecikava, i ŭ našaj krainie, jak usie viedajuć, bieskarysna…
— A, — kažu, — i ŭ vas taksama tata na traktarnym zavodzie pracuje?
— Tata daŭno na piensii, — nachmuryŭsia Žora. — A ja pracuju viadučym ekanamistam na MAZie.
Za naš stolik prysieła zaharełaja brunetka madelnaha vyhladu z hłybokim dekalte. «A heta Vieranika, — znajomić Žora. — Taksama supracoŭnica našaha pradpryjemstva». Dziaŭčyna ŭśmichnułasia svaimi puchleńkimi hubkami.
— U jakuju źmienu pracujecie? — nie ŭtrymaŭšysia, spytaŭ ja.
— Vieranika moj asistent, — źbiantežana ŭmiašaŭsia Žora.
Tak, karaciej, za maim stałom sabraŭsia ŭvieś ćviet respublikanskaha dziaržsiektara. Vieranika, jak i treba asistentcy, u asnoŭnym maŭčała. Miša taksama maŭčaŭ, ale chutčej z ahnastyčnych matyvaŭ. A voś Žora nadumaŭ adkryć dušu.
— Viedaješ, — tłumačyŭ jon svaje dumki, — Łukašenka, viadoma, mnohim nadakučyŭ, ale jaho sprava pravilnaja, treba pastupova ruchać krainu, biez rezkaści pryvučać ciomny narod. My ž zacisnutyja dvuma monstrami: tut Rasija, tam Zachad. Treba ŭmieła bałansavać, a to zžaruć!
— Dyk, moža, chaj zžare hodny?
—
— Žoryk, — zaniepakojena praciahnuła Vieranika, — značyć, i ciabie zvolniać? I ty nie pajedzieš sa mnoj u Prahu?
— Durnica, — razzłavaŭsia Žora. — I ty nie pajedzieš.
Treba skazać, usie hetyja adkryćci biełaruskaj «hłamurnaj masoŭki» hučali vielmi znajoma. Hady čatyry tamu takim ža asobnym ad krainy žyćciom žyła «masoŭka» Maskvy i Piciera. Ale cełaja masa pryčyn złamała asnovy, pryščapiła rasijskamu hłamuru vostra krytyčny pohlad na rečy. Prynamsi modu na ich. Ale pry ŭsioj adkrytaści ź Biełaruśsiu miežaŭ i druhasnaści biełaruskaha mejnstrymu hetaja moda druhi hod nijak nie dachodzić da Minska.
I nastaŭnik historyi Miša tut da hetaha času ciahniecca da mažora Žory. A nie naadvarot. Horš za toje — pamiž Mišam i Žoram zusim, zdajecca, niama siaredniaj pierachodnaj prasłojki, skažam, u vyhladzie chamiačkoŭ — asnoŭnych pa kolkaści nośbitaŭ hłamuru i mejnstrymnaha pratestu. Nu niama ŭ Biełarusi
Siońnia ŭ respublicy hałoŭnymi nośbitami pratestu pryniata ličyć moładź da 25. Za pratesty ich adličvajuć z VNU, pa voŭčych biletach vykidvajuć z pracy. Starejšyja i zahartavanyja apazicyjaniery hetym represijam,
Vy ździviciesia, ale jašče paru hadoŭ tamu, piacikurśnikam BDU, jon byŭ radykalnym
My paznajomilisia ŭ 2006 hodzie, nieŭzabavie paśla pieradapošniaj u historyi respubliki bujnoj demanstracyi suprać Łukašenki. Miša tady cudam vyśliznuŭ ad AMAPa — u kałonie maładych patryjotaŭ. A patryjotam jon byŭ zaŭziatym. U kramach i kaviarniach havaryŭ
Miša časta pryjazdžaŭ u Maskvu, usmoktvaŭsia ŭ miascovy rytm. Karaciej, jak narmalny čałaviek, chaj i biełarus, jon imknuŭsia da sytaha žyćcia. Narešcie ŭ Maskvie ŭ jaho zdaryłasia kachańnie. Dziaŭčyna pastaviła ŭltymatum, kab pa zakančeńni terminu adpracoŭki pa raźmierkavańni (heta praktykujecca ŭ respublicy) jon pierajechaŭ da jaje. Ale, dumaju, jon i sam byŭ nie suprać. Baćki dziaŭčyny abiacali dapamahčy z pracaj. I ŭvieś jaho patryjatyčny zapał pastupova zhas. Usio bolš jaho chvalavali temy pravoŭ i svabod u Rasii — jak by nie trapicca biez rehistracyi kryvažernym miantam, čamu takoje darahoje žyllo…
Nazaŭsiody ŭ Maskvu jon pierajedzie ŭžo hetym letam. Pryčym heta nie budzie ŭciokami abo palityčnaj emihracyjaj. Z vašyvaha hanarlivaha historyka ŭ Minsku Miša, zdajecca, vyrašyŭ stać sytym niezadavolenym chamiačkom u Maskvie.
— Tut mnie niama kudy prykłaścisia, — kazaŭ mnie Miša. — Na nastaŭnickuju zarpłatu ja navat u Turcyju nie źjezdžu.
— Dyk znajdzi dobruju pracu, — kažu.
— Heta jakaja nie brudnaja i šmat płaciać? Usio ŭžo zaniata, — uzdychnuŭ Miša.
Vychodziačy z kłuba, my znoŭ sustreli syna traktarnaha bosa. U miedytatyŭnaj pozie jon siadzieŭ za rulom zaviedzienaha Mersedes GL500.
U niešmatlikaj biełaruskaj elicie samyja ścipłyja pazicyi zajmajuć pradprymalniki. Samo słova «biznesoviec» hučyć jak tytuł, jaki paznačaje łajalnaść da dvara. Za łajalnaść biznesam uznaharodžvajuć, za adsutnaść — adbirajuć. Paśla padziej 19 śniežnia ŭ Minsku prakaciłasia cełaja chvala «adbirańnia» i adciskańniaŭ biznesaŭ. Adciskajuć u asnoŭnym maleńkija i siarednija firmy — «krupniak», jak viadoma, spradvieku pad kantrolem siamji prezidenta.
Kiraŭnik minskaha Sajuza
U Dzień pamiaci
— Ja ščaślivy, što mahu vyjści nočču na vulicu i budu ŭ absalutnaj biaśpiecy. Vakoł paradak i čyścinia. I hetaha damohsia naš prezident! — kazaŭ kaleham pierad kamieraj Hieorhij Mikałajevič. — Nas abaraniaje mocnaja milicyja!
— I šmatlikaja! Dva supracoŭniki na sotniu čałaviek! — padniaŭ kufal Nieściarenka.
— Dziaržava padtrymlivaje mały siamiejny biznes, — nachmuryŭsia afhaniec. — Skažu za siabie, maje
— «Lend Kruzier» z
— …Ale ja nie mahu zrazumieć hetych niaŭdziačnych pacukoŭ, jakija razhramili Dom urada: na što jany chočuć šturchnuć našu krainu? Jehipieckaja rostań, livijski chaos?!
— Jany chočuć «biełaruskaha cudu»! — uskliknuŭ Nieściarenka.
— Tavaryš Nieściarenka, — nie vytrymaŭ Mikałajevič. — Vy čaho damahajeciesia? Chočacie sapsavać zdymku chroniki?
— Ja — naadvarot! — uzradavaŭsia Nieściarenka. — Chaču zastacca ŭ pamiaci naščadkaŭ prystojnym čałaviekam!
Paźniej ja spytaŭ «marža», navošta jamu spatrebiŭsia ŭvieś hety cyrk.
— Heta dla vas cyrk, — zajaviŭ Uładzimir Ivanavič. — A dla mianie — vykazvańnie hramadzianskaj pazicyi, choć niejkaja sumlennaść pierad saboj… Ja zahartavany, ja ža «morž», tvaju mać, pa 45 chvilin płavaju ŭ ledzianoj vadzie! Ale navat majo ciarpieńnie nie biaźmiežnaje. Daviałosia vystupić…
Što tut kazać… Dla darosłaha niabiednaha biełarusa heta sapraŭdy byŭ učynak.
Kamientary