
U dziacinstvie adnoj z maich lubimych knih była tetrałohija Aleny Vasilevič «Pačakaj, zatrymajsia…», u asnovu jakoj była pakładziena bijahrafija samoj aŭtarki. Mabyć, i mnohija inšyja z majoj frend-stužki, chto ŭ dziacinstvie čytaŭ biełaruskuju litaraturu, viedajuć tuju knižku i pamiatajuć jaje hałoŭnych hierojaŭ. Chranałahična tvor daviedzieny amal da pačatku vajny, i ja dumaŭ, što aŭtarka pastaviła na hetym kropku.
Ale paru hadoŭ tamu ŭ adnym z užo paślasavieckich zbornikaŭ Vasilevič sustreŭ nievialikaje apaviadańnie, dzie aŭtarka apisvaje adzin epizod z žyćcia toj samaj siamji, jaki zdaryŭsia ŭ hady vajny.
I hetaje apaviadańnie jakraz siońnia mnie ŭzhadałasia, bo jano vielmi dobra pieradaje biełaruskuju trahiedyju 1-j pałovy XX stahodździa - nie žyćcio navat, a pastajannaje vyžyvańnie ŭ viečnaj pahrozie z boku roznych nialudskich uładaŭ. A asabliva padčas vajny, kali ludzi ŭvohule apynulisia pamiž mołatam i kavadłam.
Apaviadańnie nazyvajecca «Hrupavy partret z Mamłakat Nachanhavaj», i jahony asnoŭny siužet taki. Pierad vajnoj u dziaŭčynu Hańku (pratatyp - sama aŭtarka) zakachaŭsia nastaŭnik miascovaj pačatkovaj škoły, jaki dobra vałodaŭ pendźlem i namalavaŭ kachanaj u padarunak karcinu na papularnuju tady temu: partret Stalina ź siarednieazijackaj dziaŭčynkaj Mamłakat na rukach (takija byli časy - takija i padarunki). Karcina visieła na ścianie ŭ chacie, niahledziačy na toje, što siamja vielmi paciarpieła ad kamunistyčnaha režymu - haspadar byŭ navat represavany. Kachańnie paśla prajšło - a karcina ŭsio visieła. A jak pačałasia vajna, to ciotka Ivanicha chacieła adrazu ž spalić «ancychrysta», dy dačka joj nie dała hetaha zrabić - nie tamu, što lubiła Stalina (jakraz naadvarot), a prosta pa sialanskaj zvyčcy padumała, što mo kali toj Hańcy (jaje stryječnaj siastry) jana jašče spatrebicca, to chaj lažyć. Dy i zakinuła kavałak faniery, na jakoj było toje malavańnie, na haryšča. I tam hety partret adnojčy niespadziavana aparoli niemcy, jakija pravodzili ŭ chacie «haspadarčuju apieracyju». Naturalna, z chodu zrabiŭšy adpaviednyja niebiaśpiečnyja vysnovy. Dalej cytuju:
« - Panočki! - pieršaja zahałasiła na ŭsiu kamoru ciotka Ivanicha, praciahvajučy ruki da maładoha niemca. - Dajcie ja spalu ŭ piečy hetaha bandyta!
Niemcy zrazumieli tolki bandyta…
- Bandyt? - zabirajučy ŭ małodšaha z ruk faniernaha Stalina i Mamłakat Nachanhavu, hrebliva advioŭ ruku niemiec-načalnik.
- Bandyt, panočki! Ancychryst! - Jany ŭžo abiedźvie hałasili ŭ adzin hołas - i ciotka Ivanicha, i maja siastra Saša.
- Šyssen, matka! - niemiec-načalnik vyrazna pakazaŭ na aŭtamat, jaki visieŭ u jaho na hrudziach.
Ciotka Ivanicha z hetaha niezrazumiełaha joj zvarotu zrazumieła hałoŭnaje: niemiec zaraz ich pastralaje!
- A dačuška maja! A ŭnučki maje darahija! Davajcie im chutčej jaječki! Davajcie małako - niachaj pjuć!.. Pan, kurku złovim zaraz… Maładaja kurka, tolki pačała nieści jaječki…
Ciotka Ivanicha, jak mahła, zastupała saboj unukaŭ i dačku.
- Heta ŭ nas dziaŭčyna žyła. Jana - studentka. Vučycca daloka… Na nastaŭnicu vučycca. Dyk heta jaje ŭpadabaŭ taksama małady nastaŭnik i namalavaŭ joj… - u Sašy nie chapiła advahi nazvać Stalina Stalinym. Joj, jak i ciotcy Ivanisie, zručniej było zvać jaho ancychrystam i bandytam… Mora śloz jana vyliła, biezdań pakut adpakutavała i sama jana, i ŭsia jaje siamja ad hetaha nieludzia… A zaraz praź jaho ž i jaje dziaciej, i jaje maci, i jaje samuju pastralajuć užo nieludzi hetyja…
Jak i jana niemca, hetak i niemiec nie zrazumieŭ ni słova.
Ale ŭžo ciotka Ivanicha padavała jamu ŭ ruki, naroviačy zabrać ź ich Stalina, słoiki z vareńniem, a Saša praciahvała misku ź jajkami i zban małaka. […]
Starejšy niemiec-načalnik špurnuŭ Stalina pad nohi i vycier ab jaho boty. A potym hrebliva vycier nasoŭkaj ruki i žestam zahadaŭ svajmu padnačalenamu impravizavać śniadanak na volnym pavietry.
Sa słoikami vareńnia, z acichłaj kurycaj, ź miskaj jajek i hładyšom małaka niemcy ź sianiec rušyli na dvor…
Ciotka Ivanicha schapiła z padłohi Stalina i kinułasia ŭ chatu. Kinułasia zrabić toje, čaho nie zrabiła jana tady, kali zahadvała dačce i taja nie pasłuchała jaje.
Pieč jašče nie prahareła. Ahoń imhnienna nakinuŭsia i prahna liznuŭ žadanuju zdabyču. Nieŭzabavie ad jaje nie zastałosia ni znaku, ni śledu.
Jak i ad taho majho ryzykoŭnaha kachańnia…»
Kamientary