Kaniec 1980‑ch hadoŭ byŭ dla Čechasłavakii składanym časam. Nichto nie viedaŭ, što pryjdzie na źmienu kamunizmu. Ale navat tady znachodzilisia ludzi, jakija vieryli ŭ pieramieny i pracavali dziela ich. Pra rolu žurnalistaŭ u niesvabodnym hramadstvie raspaviadaje viadomy češski dysident i žurnalist Jan Urban.
Kaniec 1980‑ch hadoŭ byŭ dla Čechasłavakii składanym časam. Nichto nie viedaŭ, što pryjdzie na źmienu kamunizmu. Ale navat tady znachodzilisia ludzi, jakija vieryli ŭ pieramieny i pracavali dziela ich. Pra rolu žurnalistaŭ u niesvabodnym hramadstvie raspaviadaje viadomy češski dysident i žurnalist Jan Urban.
Jak pavodzili siabie českija žurnalisty ŭ 1989‑m?
JAU: Heta była śpiecyfičnaja situacyja. Dysidentaŭ była vobmal. U paraŭnańni z Polščaj, dzie ŭ Salidarnaści było 10 młn. siabroŭ, u nas ludzi prosta bajalisia — represii byli bolš žorstkimi. I bolš efiektyŭnymi.
Dla nas praca žurnalista była adzinym šlacham upłyvu na narmalnych ludziej. Pry hetym jany nie padviarhalisia ŭcisku.
Ludzi achvotna słuchali zachodnija radyjostancyi, ale nie chacieli ničoha rabić. Tamu dla nas supracoŭnictva z Zachadam było samym efiektyŭnym šlacham raspaŭsiudu niezaležnaj infarmacyi. Heta było vielmi važna. A paśpiachovaść takoj taktyki i dziejnaści pazbaviła nas nieabchodnaści anhažavacca ŭ palityku. Pośpiech žurnalisckaj dziejnaści dazvoliŭ nam nie palityzavacca. U hetym prosta nie było nieabchodnaści. Sam chod padziej, jakija my aśviatlali, pakazvaŭ ludziam praŭdu.
Zaraz infarmacyjny rynak časta dyktuje svaje ŭmovy žurnalistam. Šmat chto paźbiahaje surjoznych i składanych tem, spasyłajučysia na ich niezapatrabavanaść. U 1989‑m situacyja była padobnaj? Isnavali niepapularnyja temy?
JAU: Nie chaču być pafasnym, ale liču, što heta prablema nacyjanalnaha sumleńnia. Rynak dyktuje svaje umovy. Ale kožnaje hramadstva, kožnaja nacyja patrabuje hetych surjoznych tem. Chacia b adnu hazietu, adzin časopis, jakija b trymali i raźvivali kaštoŭnaści na adpaviednym uzroŭni.
U nas było tak, što kali ŭ hramadstvie nie isnuje dastatkova vialikaj hrupy ludziej, jakija chočuć padtrymlivać takuju surjoznuju hazietu, chacia by prosta nabyvajučy jaje, to uzrovień žurnalistyki i palityčnaj kultury panižaŭsia. Tamu ja nazyvaju heta pytańniem nacyjanalnaha sumleńnia.
ES ciapier pajšoŭ na ciesnaje supracoŭnictva ź biełaruskimi ŭładami. Chacia Minsk mała što pamianiaŭ u svajoj palitycy. Jak, na vašuju dumku, pavinny pavodzić siabie žurnalisty ŭ takoj situacyi?
JAU: Varta pakazvać usiu sutnaść palityki uładaŭ i słabaści palityki ES. Niedachopy palityki ščylnaha supracoŭnictva z Łukašenkam. Vašuju situacyju možna paraŭnać ź situacyjaj u 1980‑ch u Čechii. Tady ŭ FRH była «ostpalityk». Šmat chto z zachodnieniamieckich palitykaŭ chacieŭ uciahnuć saviecki błok u dyskusiju. Pašyryć ekanamičnaje supracoŭnictva.
Adnak niepadzielnaj častkaj toj dyskusii byli pravy čałavieka.
Heta było vielmi efiektyŭnaj taktykaj. Toje, što ja baču siońnia, pačatak hetaha pieršaha etapu supracoŭnictva —
heta nie maje nijakaha sensu biez druhoj častki — abarony pravoŭ čałavieka.
Bo my možam pić šampanskaje sa Stalinym ci Hitleram, ale jany nie źmieniacca ni na milimietr. Supracoŭnictva raŭnapraŭnych partnioraŭ patrabuje i žorstkaj i ćviordaj praŭdy. Ja baču rolu žurnalistaŭ, nie tolki ŭ Biełarusi, ale i na Zachadzie, dakładna ŭ hetym. Papiaredžvać i pakazvać, što supracoŭnictva biez razmovy ab pravach čałavieka i demakratyi nie isnuje. I nie tolki nie isnuje, ale navat i pahražaje svabodzie i niezaležnamu hramadstvu. Nielha naškodzić praŭdaj. Mohuć paŭstać vyklučnyja mamienty, kali lepš nie padavać infarmacyju. Ale zaraz ćviordy i krytyčny padychod da palityki Zachadu vielmi patrebny biełaruskamu hramadstvu.
Jak vy ličycie, nakolki mahčyma žurnalistu zastavacca niezaanhažavanym? Jak toje udavałasia ŭ 1989‑ym?
JAU: Heta nie maja prablema, jak havorać anhličanie. Ja nikoli nie vieryŭ u hety styl žurnalistyki. Nielha być absalutna niejtralnym. Hetaha nie byvaje. Asabliva ŭ našaj situacyi. Žurnalist nie pavinien zamoŭčvać fakty, kali toje naškodzić jaho niejtralnaści. Jon pavinien padavać usio. Viadoma, u žurnalista jość mahčymaść apisać niehatyŭna toj bok, pazicyi jakoha jon nie padzialaje. Ale ŭ situacyi, kali svaboda presy znachodzicca ŭ niebiaśpiecy, varta pakazvać roźnicu pamiž dabrom i złom. Ja nie budu padmanvać, kab dapamahčy praŭdzie. Ale ja zaŭsiody mahu dastatkova zrazumieła pakazać, što ŭ mianie nazyvajecca praŭdaj.
***
Jan Urban — viadomy češski dysident. U 1974 h. skončyŭ Karłaŭ univiersitet, navučaŭsia na fakultecie historyi i fiłasofii. Da 1989 h. kamunistyčnymi ŭładami jamu było zabaroniena praciahvać svaju akademičnuju karjeru.
Ja.Urban pracavaŭ školnym nastaŭnikam, čarnarabočym. Byŭ adnym z zasnavalnikaŭ dysidenckaj infarmacyjnaj sietki va Uschodniaj Jeŭropie. Taksama pracavaŭ u samvydacie, nielehalnych hazietach, karespandentam Radyjo Svabodnaja Eŭropa i Bi‑Bi‑Si. U listapadzie 1989 h.udzielničaŭ u zasnavańni Hramadzianskaha forumu — ruchu, jaki pryvioŭ u vyniku da źviaržeńnia kamunistyčnaha režymu ŭ Čechasłavakii.
Paśla krachu kamunizmu ŭ Čechasłavakii Jan Urban viarnuŭsia ŭ žurnalistyku. Atrymaŭ dźvie mižnarodnyja ŭznaharody ŭ halinie abarony pravoŭ čałavieka, pracavaŭ vajennym karespandentam u Bośnii, byŭ vydaŭcom časopisa «Transitions».Źniaŭ dva dakumientalnyja filmy (adzin ź ich ab prablemach Kosava), źjaŭlajecca aŭtaram troch knih, dźvie ź ich pryśviečany vajnie ŭ Bośnii, a adna — karupcyi ŭ Čechii.
Aleś Pilecki, Praha
Kamientary