«Nie paznała svajo dzicia». U Homieli biazdomnyja sabaki pakusali 11‑hadovuju dziaŭčynku
8 maja ŭ Homieli biazdomnyja sabaki napali na 11‑hadovuju dziaŭčynku. «Jany ŭsiu jaje prosta pakusali: nohi, ruki, śpinu, hałavu. Kali ŭbačyła dačku ŭ reanimacyi — nie paznała», — raskazała jaje mama Julija. Sabak ad školnicy zmoh adahnać matacyklist, jaki ŭ toj momant vypadkova akazaŭsia pablizu. Aficyjna pra incydent paviedamiŭ staršynia Homielskaha harvykankama i zapeŭniŭ, što profilnyja słužby horada ŭzmocniać pracu pa adłovie biazdomnych žyvioł. Vydańnie «Anłajnier» raskazała, što viadoma na hety momant.

«Nie paznała svajo dzicia»
Siamja paciarpiełaj dziaŭčynki žyvie ŭ mikrarajonie Šviedskaja Horka. Heta dastatkova małady rajon, jaki susiedničaje z rakoj Sož i lesaparkavaj zonaj.

Dniom 8 maja, pa słovach Julii, jaje dačka hulała razam ź siabroŭkami. Pryblizna a čaćviortaj hadzinie dnia žančynie z telefona dački patelefanavaŭ nieznajomy mužčyna.
«Vy tolki nie chvalujciesia, kaža, vašu dačku pakusali sabaki, — uspaminaje dryhotkim hołasam Julija. — Ja adrazu ž kinułasia tudy…»
Pieršym na miesca prymčaŭsia tata dziaŭčynki. Jaho mašyna jakraz stajała pad domam: jon pracuje ŭ taksi i zajechaŭ paabiedać.
«Muž pryjechaŭ, kali dačku, usiu akryvaŭlenuju, nieśli na pakryvale ŭ mašynu chutkaj dapamohi. U balnicy jaje adrazu ž adpravili na apieracyjny stoł, a paśla — u reanimacyju».
U pieršyja dni, pa słovach Julii, jaje dačka Lidzija amal ničoha nie pamiatała.

«Kali ja zajšła ŭ reanimacyju, prosta nie paznała svajo dzicia. Jana ŭsia była ŭ bintach, u mascy, abviešanaja kučaj datčykaŭ. Ukusy byli pa ŭsim ciele, asabliva byli paškodžanyja nohi. Adzinaje, što acaleła, — tvar: Lida da apošniaha zakryvała jaho rukami».
Kali dziaŭčynka ačuniała, jana raskazała, što ŭ toj dzień hulała z tryma siabroŭkami. Pryblizna a čaćviortaj hadzinie dnia Lidzija raźvitałasia ź siabroŭkami i nakiravałasia dadomu. Joj treba było prajści pa ściežcy ŭ lesapałasie. Pa słovach jaje mamy, heta dastatkova ludnaje miesca: tut špacyrujuć miascovyja, smažać šašłyki.

«Pa darozie Lida ŭbačyła čatyroch vialikich sabak i spałochałasia. Jana ŭ mianie panična baicca ich, i kali bačyć, to zaŭsiody abo za mianie chavajecca, abo pierachodzić na druhi bok vulicy. Ale ŭ hety momant nikoha pobač nie było i dačka, spałochaŭšysia, spatyknułasia i ŭpała. Sabaki nalacieli na jaje i ŭžo nie dali joj padniacca, choć jana sprabavała».
Pa słovach Julii, usio, što zmahła Lida, — heta tknucca ŭ ziamlu tvaram i zakryć hałavu rukami.
«I tady jany prosta pačali jaje rvać. Ukusaŭ było šmat pa ŭsim ciele, u tym liku hiematom, ran, drapin ad kipciuroŭ».

Na kryki dziaŭčynki prybiehli jaje siabroŭki i paklikali na dapamohu matacyklista, jaki prajazdžaŭ niepadalok.
«U jaho haraž u rajonie vulicy Pieniaźkova. Alaksandr, jak my daviedalisia paśla, jechaŭ adtul dadomu, ale ŭspomniŭ, što zabyŭsia (ci zhubiŭ) telefon, i vyrašyŭ viarnucca, — kaža Julija. — I tut na darohu vybiehli try jaje siabroŭki i kryčać: «Kali łaska, dapamažycie, tam dziaŭčynka: na jaje napali sabaki». Jon pabieh da dački, adahnaŭ sabak i ź jaje telefona patelefanavaŭ mnie i ŭ chutkuju dapamohu».
Siońnia Lidziju pavinny pieravieści z reanimacyi ŭ adździaleńnie.
«My vielmi pieražyvajem, jak jana spravicca z usim hetym bolem i stresam, — kaža Julija. — Doktar kazaŭ, što ŭ reanimacyi dačka dakranałasia da svaich ran, kivała hałavoj i cicha havaryła: «Och…»
Matacyklist, jaki vyratavaŭ dziaŭčynku: «Učora bačyŭ tych sabak»
Chłopca, jaki vyratavaŭ Lidziju, zavuć Alaksandr. Jon jechaŭ pa lesapałasie, kali pačuŭ kryki dziciaci, ale spačatku nie nadaŭ im uvahi.
«Spyniŭsia, kali vybiehli jaje siabroŭki i stali kryčać, kab paviarnuŭsia naprava. Heta dapamahło zaryjentavacca. Kali prybieh, dziaŭčynka lažała na ziamli ŭniz tvaram, kala jaje byli dva sabaki. Treciaha zaŭvažyŭ paźniej — jon trymaŭsia niepadalok».
Pa pamierach žyvioły byli krychu mienšymi za łabradora, prykładna 35—40 sm u karku. Učora Alaksandr znoŭ zaŭvažyŭ hetych sabak niepadalok ad miesca incydentu.
«Papracavaŭ nad mapiedam i vyrašyŭ prajechacca. Tam jość miesca, zasielenaje bamžami. Miarkuju, heta jany padhavaryli hetych sabak achoŭvać ich «žyllo». Adzin ź ich sapraŭdy ahresiŭny, usio imknuŭsia ŭkusić, ale ja byŭ u ekipiroŭcy».
Alaksandr adznačaje, što heta nie taja «zhraja z vaśmi sabak», pra jakuju paśla historyi ź dziaŭčynkaj pisali ŭ sacsietkach. Tyja sabaki ŭčora jašče byli na raniejšym miescy. Svoj učynak jon nie ličyć hieraizmam i prosić «nie razdźmuvać hetuju temu dalej».
Kiraŭnik horada: «Nastojliva źviartajusia da kožnaha žychara …»
Na nastupnuju ranicu, 9 maja, pra incydent napisaŭ staršynia Homielskaha harvykankama ŭ telehram-kanale «Vładimir Privałov. Oficialno». Tam havaryłasia, što dziaŭčynka pad nazirańniem miedykaŭ, «jaje žyćciu ničoha nie pahražaje». Taksama paviedamlałasia, što ŭ suviazi ź incydentam prafilnyja słužby horada «značna ŭzmacnili pracu pa vyłavie biazdomnych žyvioł».

«Nastojliva źviartajusia da kožnaha žychara Homiela: kali vy stali śviedkam skapleńnia biesprytulnych sabak — nieadkładna infarmujcie pra heta rehijanalnuju dyśpietčarskuju słužbu pa numary 115 abo praz čat-bot Homielskaha harvykankama @Gorod_Gomel_bot@», — havaryłasia ŭ paviedamleńni.
Paźniej stała viadoma, što dva biazdomnyja sabaki byli złoŭlenyja, i raboty pa vyłavie praciahnucca ŭ paniadziełak.

Za vychadnyja navina pra pakusanuju biazdomnymi sabakami hamialčanku raźlaciełasia pa sacsietkach i vyklikała nie tolki vialiki rezanans, ale i haračyja sprečki: sutyknulisia zvyčajnyja karystalniki i zaaabaroncy. Apošnija pisali, što dziaŭčynka nibyta tolki spałochałasia, «a sabak škada i jany nie vinavatyja». Hałoŭnaja dumka była takoj: incydent padšturchnuŭ ułady horada da vyłavu. Niekatoryja zaaabaroncy adkryta nazyvali inicyjatyvu hańbaj:
«Chaču spytać: adłoŭ budzie sa sterylizacyjami, pryščepkami, birkami? A potym sabaki nakirujucca ŭ prytułak z 3‑razovym charčavańniem? Na što iduć našy padatki na sabak? Na adłoŭ i ich zabojstva? Takaja cudoŭnaja kraina — i takoje bydlackaje staŭleńnie da žyvioł?»

Niekatoryja taksama abvinavacili dziaŭčynku ŭ tym, što «nie tam chadziła».
Voś što dasłała ŭ redakcyju svajačka adnoj z adnakłaśnic paciarpiełaj Lidzii:
«Ja ŭ žachu z kamientaryjaŭ. Asabliva jak niekatoryja pisali, što ŭsio heta fejk, kab prosta spravakavać ahresiju ŭ adnosinach da sabak. Kolki <…> liłosia adnosna dziaciej, što jany sami pravakujuć sabak, zabyvajučy pra toje, što ŭsie dzieci roznyja i nie treba ŭsich pad adzin hrabieńčyk. <…> Jak havaryłasia, tut rašeńnie tolki adno: dzikich sabak treba prybrać z žyłych rajonaŭ. Viadoma, ich škada, ale ŭsich nie pieraškaduješ. Chaj tady zaaabaroncy adkryvajuć pryvatnyja prytułki dla biazdomnych sabak, adkryvajuć zbory na lačeńnie, charčavańnie, dohlad. Ja dumaju, mnohija nieabyjakavyja ludzi buduć unosić achviaravańni. Tady i sabaki buduć pad nahladam, i dzieci ŭ biaśpiecy».
Ciapier usia ŭvaha baćkoŭ Lidzii zasiarodžana na stanie dački.
«Stolki ludziej napisali nam słovy padtrymki! — kaža Julija. — Navat nie dumała, što ŭ nas u Homieli stolki dobrych ludziej».
U Homieli biazdomnyja sabaki napali na dziaŭčynku
«Korm — škury ź miasakambinata». Minčuki skardziacca na pach ad sabačaha hadavalnika ŭ centry stalicy
U Minsku na bierazie Cnianki słužbovaja aŭčarka MNS pakusała niekalkich sabak. Ratavalniki hatovyja im dapamahać
U Minsku staviać śpiecyjalnyja boksy dla sabak — voś dla čaho
Kamientary