Kali telebačańnie — heta prahres i kultura, to ja suprać takoha prahresu i kultury. Piša Natałka Babina.
Kali telebačańnie — heta prahres i kultura, to ja suprać takoha prahresu i kultury. Piša Natałka Babina.
Kali ad redaktara pastupiła zadańnie napisać materyjał «pra navahodniuju «Batlejku» i telebačańnie ŭvohule», ja nie pajšła da televizara, a prystroiłasia kala akna ŭ čakańni azareńnia.
Źziała vośmaja hadzina ranicy. Z uschodu, nad niedalokimi hmachami Minsku, jakija zajmajuć pałovu dalahladu, padnimałasia čyrvonaje sonca. Z druhoha boku pa biełym poli tonkaja paziomka viłasia ŭ bok laska, jaki maje nazvu Bujnickaja horka. Było cicha i čysta. Drevy ŭ šerani, niby zamki. Amiałuški dy śniehiry pieralatajuć z halinki na halinku hreckaha arecha. Z‑za rohu vulicy paviarnuła ciomnaja postać. Jana pachitvałasia i mieła ŭ ruce butelku. Adčuvałasia, što joj usio dobra. Postać pradefilavała ŭzdoŭž vulicy, prypyniłasia na chvilu, vyžłukciła z butelki apošniaje i niazmušana špurnuła pustuju plašku pad moj płot, majučy namier rušyć dalej.
Ja vysunułasia ŭ akno:
— Jaša! — huknuła ja. — Anu zabiary butelku!
— Paniaŭ! — Jaša pasłuchmiana padniaŭ pustuju plašku, prykłaŭ dva palcy da šapački i pabryŭ dalej. — Niama prablem!
Ja viedaju, što svaju pustuju plašku Jaša vykinie pad nastupnym płotam.
Ždanovičy, vioska za 20 chvilin jazdy hramadskim transpartam ad centru Minsku, patanaje ŭ śmiećci: sielsaviety ŭ nas, u bolšaści svajoj, nie dla taho, kab zajmacca śmietnicami dy pryborkaj vulic; im treba ŭzbahačacca, narazajučy kavałki ziamli dla bahatych, dy arhanizoŭvać vybary.U Jašy dvoje dzietak, załatyja ruki aŭtaślesara, piaciora mopsikaŭ‑vychavancaŭ i jon ałkaholik.
Jon adzin z tych šmatlikich, kaho baču kožny dzień na ždanovickaj vulicy, pačynajučy z 8 hadzin ranicy. Kaho baču la kramy, čyhunačnaj stancyi i la miascovaj biblijateki.
Nie dam u kryŭdu ałkaholikaŭ. Heta, u bolšaści svajoj, samyja čułyja i datklivyja ludzi; ałkaholikami jany stanoviacca ad taho, što nie mohuć źmirycca ź niespraviadlivaściu hetaha śvietu, ale nie znajuć, što z hetym rabić; jany chodziać pa ziamli słaba abutymi nahami i čujuć hałasy, niačutnyja tym, chto nie vyłazić z‑za styrna «Leksusa». Takim byŭ moj dziadźka, taki moj stryječny brat.
Heta tonkija ludzi, tamu i niaščasnyja.
Heta ŭsio cikava, ale pryčym tut «Batlejka» dy telebačańnie? — moža spytać čytač. A pry tym, što, pa maim niaścipłym mierkavańni,
mienavita telebačańnie i farmuje ŭ mieru siłaŭ i talentu svaich supracoŭnikaŭ roznyja typy ałkaholikaŭ.
I sprava zusim nie ŭ rekłamie piva.
U našym domie televizara nie było paŭhodu — vypadkova raźbiŭsia, — i naša vialikaja siamja pačuvałasia vydatna. Nijakaha žadańnia abzavodzicca skryniaj nie ŭźnikała. Ale voś pierad Novym hodam siaredniaja dačka zapatrabavała kupić: bo jak ža my budziem sustrakać Novy hod bieź sihnału dakładnaha času! Nieparadak! Kupić my tak i nie sabralisia, ale pazyčyli ŭ znajomych: u ich čatyry televizary, pa kolkaści pakojaŭ u kvatery.
Uklučyli. Pahladzieli paru pieradač. U mianie, zvykłaj za paŭhodu da bieztelevizijnaha žyćcia, byŭ šok.
Skazać, što telebačańnie atuplaje — zanadta miakka. Jano askacińvaje.
Rasijskija i biełaruskija kanały ŭvohule adkidaju ad razhladu — uzrovień ich najnižejšy. Tut słovaŭ navat tracić nie chočacca.
Ad prahladu biełaruskich kanałaŭ mianie daŭno ŭžo advučyŭ Alaksandr Zimoŭski: kali ŭ svoj čas jon vioŭ «Rezanans», jahonaja mova była nastolki nasyčanaja nieprystojnymi paraŭnańniami z haliny pałavych vyčvareńniaŭ i fizijałahičnych adpraŭleńniaŭ, što ja, pamiataju, surjozna kłapaciłasia, kab padčas «Navin» i «Rezanansu» ŭ pakoi nie było dziaciej. Z taho času ja paźbiahaju słuchać i čytać Zimoŭskaha sa tavaryšy — jak paźbiahaješ ustupać u brud.
Ksienia Sitnik, jakaja skakała pa scenie pierad asaviełymi paśla sytnaha abiedu deputatami narodnaha schodu (sakavik 2006) darabiła spravu. Z tych por ja paźbiahaju i biełaruskich kancertaŭ u televizary.
Adnak ja vielmi ŭzradavałasia, što navahodniaja «Batlejka» budzie pa‑biełarusku: heta jašče adno jasnaje śviedčańnie stojkaści biełaruskaj hramady; heta pieramoha. Ale absalutna słabaja režysura ŭkupie z pašłavatymi epizodami, jakimi poŭniłasia hetaja ciahamocina, źviali radaść na ništo. Čym aŭtary chacieli paciešyć hledačoŭ u navahodniuju noč? Bajkami Krapivy? U jakim ža časie i čym ža jany žyvuć, što čytajuć, pra što spračajucca? Dyj, zdajecca, na ANT kali i mohuć dumać, to tolki katehoryjami šprycaŭ i pornačasopisaŭ: niachaj užo imi poŭnilisia kreatyŭnyja repartažy z Płoščy, ale navošta pošłaść zapichvać u šou, jakoje pa vyznačeńni pryznačana dla siamiejnaha prahladu? Pa iniercyi ci sapraŭdy tamu, što hetaha patrabujuć niejkija čornyja siły, jakim słužyć ANT?
Nie, paŭtor «Batlejki» ja hladzieć nie budu i dzieciam nie dam.
A jak ža Biełsat, adukacyjnyja kanały, kanały dobrych filmaŭ? — zapiarečyć čytač. Mnie zdajecca, u samoj pryrodzie telebačańnia jość niešta, nakiravanaje na vybivańnie z čałavieka čałaviečaha: idzi pa šlachu najmienšaha supracivu; siadź tut i hladzi na nas — my viedajem, navošta žyć, jak žyć i čym.
Nie pieraklučaj kanały ci pieraklučaj kanały — ale zastavajsia z nami. Nie varušysia, nie dumaj, nie mazhuj — hladzi. Nu daviedajecca majo dzicia, patraciŭšy hadzinu, kolki hadoŭ žyvuć słany — i zabudzie praz hadzinu.Nu pahladzić film «Aficery» — sa scenaj, kali dzied‑hienierał prymaje tankavy parad z maleńkim unukam... Ničoha vam heta nie nahadvaje?
Tolki fizičnyja cieły imknucca da stanu najmienšaj entrapii — kali takoje adbyvajecca z čałaviekam, čałaviečaje ŭ im dehraduje. A heta niebiazbolny praces, i tut na dapamohu prychodzić «dobry doktar ałkahol, jon usim zdymaje bol»...
U našych miescach pry Polščy butelka harełki kaštavała pud (16 kh) žyta.
Žyć było niaprosta, ale ni ałkaholikaŭ, ni telebačańnia tady nie było.
A voś harmonija i sens žyćcia, zdajecca, tady byli mienšaj tajamnicaj.
Jasny pierac, ja nie kažu, što kruhom ałkašy TOLKI ad taho, što pavalna ŭ našych damach televizary; što ziamla paŭsiudna zasypanaja horami śmiećcia vyklučna ad hetaha; što ad hetaha mianiajecca klimat. Ale svaju vielmi vialikuju leptu ŭdavica‑TV va ŭsio heta ŭnosić.
Uhledźciesia ŭ tvary teleludziej: pustyja tvary ludziej, jakija dumajuć, što viedajuć, dziela čaho treba žyć. Niazvodnyja ŭśmieški. Ščyraja niaščyraść, ščyraje paźbiahańnie jakoha b to ni było sumnieńnia — i heta ŭ najlepšym vypadku. U najhoršym — sumlennaja chłuśnia.
Nie, na takija tvary lubavacca ja nie chaču.
Pamiatajecie, u «Kałychancy» Čaka Pałanika, hieroj, nie ŭ siłach ciarpieć zanadta hałosnuju prastoru, napoŭnienuju «kryvymi» słovami i biessensoŭnymi hukami, zabivaŭ na adlehłaści radyjoviadučych? U mianie niama zaklinańnia, pry dapamozie jakoha jon heta rabiŭ. Ale ja mahu vyklučyć televizar i viarnuć jaho haspadaram. U adroźnieńnie ad telebab i teledziadźkoŭ, ja nie viedaju, dziela čaho žyvie čałaviek. Ale dakładna nie dziela taho, kab siadzieć la teleekranu.
Možacie ličyć mianie ciemrašałkaj, ale kali telebačańnie — heta prahres i kultura, to ja suprać takoha prahresu i kultury. Adnak telebačańnie — nie prahres i nie kultura.
Moža, kaniečnie, ja i nie maju racyi — ale televizar hladzieć usio adno nie budu.
Kamientary